Konsensus rynkowy był nieco niższy – analitycy średnio oczekiwali wzrostu w tempie 6,5 proc. Wiele o tej publikacji nie można napisać, ale żeby było „efekciarsko", jeden z serwisów skupił się na tym, że analitycy „pobłądzili". Przypomnę, że mowa jest o danych miesięcznych, które z łatwością mogą poddać się zwiększonej zmianie. Dochodzi tu jeszcze kalkulacja dni roboczych. Stąd różnica między wartością oczekiwaną a rzeczywistą wynosząca mniej niż 2 pkt proc. nie może być podstawą do żadnych wniosków o jakości prognoz, a już z pewnością różnica wynosząca 1,2 proc. niewarta jest roztrząsania. O ile oczywiście zależy nam na rzetelności przekazu, a nie szukaniu sensacji. Uczestnicy rynku akcji oraz walutowego dobrze to wiedzą. Stąd takie, a nie inne zachowanie tuż po pojawieniu się danych. Rynki właściwie nie drgnęły.

Nie drgnęły także po pojawieniu się danych makro w USA. Liczba nowych inwestycji budowlanych okazała się niższa od prognoz, ale za to liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła do najniższego poziomu od kwietnia 2008 roku, a spadek był najmocniejszy od września 2005 roku. Wymowa danych była mieszana, a w związku z tym nie mogły jednoznacznie wpłynąć na ceny.

Cały dzień przebiegł w umiarkowanie optymistycznych nastrojach. Wyjątkiem było południe, gdy pojawiła się chwilowa słabość. Była ona związana z informacją o odrzuceniu przez akcjonariuszy KGHM wniosku o uruchomienie programu skupu własnych akcji w celu umorzenia. Jak pamiętamy, z takim radosnym pomysłem wyskoczył zarząd spółki. Uczynił to jednak w mocno niefortunnym czasie, gdyż kilka dni później rząd przedstawił plany opodatkowania kopalin. Opodatkowanie jest już faktem, a program skupu akcji mglistym wspomnieniem. Spadek ceny KGHM o ponad 5 proc. tuż po pojawieniu się informacji o braku skupu wskazuje na to, że było wielu, którzy na ten skup liczyli. Jest to zaskakujące, bo jednak propozycja skupu była wystosowana w innych warunkach. Skoro spółka została poddana drenażowi z gotówki, to wiadomo było, że te ambitne plany oddania kapitału akcjonariuszom nie mają już uzasadnienia. Udowodnił to późniejszy wzrost ceny do poziomu sprzed pojawienia się wiadomości o decyzji akcjonariuszy.