Wyjątkiem wśród tych, które mają kluczowe znaczenie dla indeksu, był bank PKO BP, którego cena wzrosła o ponad 3 proc. Jednak w tym samym czasie spadała cena TP. Ostatecznie wzrost wartości indeksu był mniejszy niż 1 proc. Obrót ledwie przekroczył 0,5 mld zł. Te wartości mówią same za siebie. To nie były warunki do poważnych akcji ani z jednej, ani z drugiej strony.
W obecnej sytuacji, mówiąc o akcji, myślę raczej o tym, co mógłby zrobić popyt. Ostatnie zwyżki zaprowadziły wyceny kontraktów w okolicę szczytu z 5 grudnia. Dla wykresu złożonego z kolejnych serii szczyt ten znajduje się na poziomie 2313 pkt. Problem w tym, że 5 grudnia funkcjonowała jeszcze seria grudniowa. W tym samym czasie obecna seria kreśliła szczyt na poziomie 2337 pkt. To spora różnica. Zwłaszcza że pokonanie szczytu uznaję za ważny sygnał nie tylko w kontekście krótkiego terminu, ale również terminu średniego. Czy wyjściem jest kierowanie się wartością indeksu? Szczyt WIG20 z tego dnia to 2306 pkt. Wyglądałoby na to, że sygnał najwcześniej ma szansę pojawić się na wykresie łączonym kontraktów, a później na wykresie indeksu. Sprawa jest dyskusyjna i decyzję pozostawiam czytelnikom. Jeśli chodzi o moją opinię, to wydaje mi się, że można się pokusić o zareagowanie na sygnał już po pokonaniu poziomu 2313 pkt.
Bliskość aktualnych notowań względem poziomu oporu każe rozważać możliwość pojawienia się próby ataku, choć oczywiście tego nie przesądza. Atak na opór jest także sugerowany przez zachowanie innych rynków. Obserwowana od kilku dni faza akceptacji ryzyka widoczna jest w notowaniach euro do dolara oraz polskiej złotówki. Tym samym widzimy, że?zmiana wycen na GPW jest częścią ogólnoświatowej tendencji, a nie tylko naszym lokalnym wybrykiem.
Skuteczny sygnał wzrostu cen ponad szczyt z 5 grudnia będzie argumentem za tym, by oczekiwać wzrostu przynajmniej do 2600 pkt, a może i nieco wyżej. Poważną barierą zapewne będzie poziom 2450 pkt. Od sierpnia nie byliśmy już tak wysoko. Wysoko? To w końcu tylko ok. 7 proc. nad wczorajszym zamknięciem.