Wczorajsza sesja w USA? Nie ma właściwie o czym gadać. Trochę zmian, które
właściwie niczego nie zmieniły. Indeks zakończyły dzień niewiele różniąc
się od zamknięcia z dnia poprzedniego. Brak poważniejszych danych makro i
skupienie się na szumie, jaki powodują publikowane wyniki finansowe
kolejnych spółek wprowadza tylko zamęt. Po sesji także królowały wyniki
spółek. Opublikował jest Apple. Spółka nie wykręciła oczekiwanej przez
graczy wartości zysku. Wyniósł on 1 dolar na akcję, a oczekiwano 1,09
dolara na akcję. Kara nie była jednak sroga. Najpierw ceny spadły, ale
później zaczęły odrabiać stratę, by w efekcie zakończyć fazę handlu
posesyjnego spadkiem o symboliczne 0,3 proc. względem zamknięcia
regularnych notowań. Amazon miał mniej szczęścia. Tu przecena osiągnęła
prawie 5 proc. Co ciekawe, spadek ten pojawi się po danych, które były
nieco lepsze od prognoz.
Także cena ropy nie robi już na graczach wrażenia. Ta puka w poziom 120
dolarów za baryłkę i pewnie większy ruch na akcjach pojawi się, gdyby te
120 zostało pokonane. Na rynku walutowym umacnia się dolar. Na razie
odejście od szczytu z okolic 1,6 dolara za euro nie jest jeszcze
olbrzymie, ale jest całkiem spora szansa, że korekta umacniająca
amerykańską walutę będzie nieco większa.
Dla nas te wszystkie wiadomości sygnalizują to, że otwarcie naszych
notowań odbędzie się prawdopodobnie w okolicy wczorajszego zamknięcia, a
tym samym już na początku sesji będziemy obserwować walkę na poziomie
wsparcia. Wczoraj się bykom udało. Dziś będzie trudniej, bo mimo tej
wygranej rynek nie skoczył w górę.
Na koniec ciekawostka. Wczoraj Bloomberg podał informację, że obserwująca
inwestycyjne newslettery firma Investors Intelligence sygnalizuje, że
liczba byków wśród analityków przewyższyła liczbę niedźwiedzi. Tym samym
został zakończony sześciotygodniowy okres przewagi niedźwiedzi. Warto
wiedzieć, że wcześniej niedźwiedzie osiągnęli przewagę w 2002 roku. Te
statystyki różnią się nieco od tego, co wypracowuje Mark Hulbert. Ten
porównuje proponowane przez autorów zaangażowanie, a dla Investors
Intelligence nie ma znaczenia, czy mowa się o zaangażowaniu 10 proc., czy
100 proc. portfela na rynku akcji. W obu wypadkach mówi się o nastawieniu
byczym. Jak wiemy, wyniki Hulberta po piątkowej sesji były bardziej
wyważone i raczej ostrożne. Kto ma racje? No i jak czytać takie
statystyki? Czy iść za głosem analityków, czy też wręcz przeciwnie
poruszać się przeciw nim kierując się kontrariańskim nastawieniem
stwierdzającym, że większość się myli? To już pozostawiam Państwu. Każdy
ma swój punkt widzenia na rynek. Mi bliższy jest Hulbertowski.