Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego bank inwestycyjny Morgan Stanley sugeruje zmianę klasycznego modelu inwestycyjnego 60/40?
- Jakie czynniki wpływają na rekordowe wzrosty cen złota i srebra na rynku?
- Dlaczego złoto i srebro są postrzegane jako „antykruche” aktywa w obecnych realiach gospodarczych?
Na początku października notowania kruszcu przekroczyły barierę 4000 USD za uncję, bijąc kolejne rekordy. 8 października cena spot osiągnęła 4059 USD/oz, co stanowiło 44. ATH w tym roku, a w poniedziałek zanotowaliśmy kolejne, gdy kruszec pokonał granicę 4080 USD/oz.
Jak podkreśla Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, nie jest to przypadkowy rajd. – Za wzrostem stoją zarówno czynniki bieżące – jak niepewność gospodarcza i polityczna w Stanach Zjednoczonych, jak i głębokie zmiany strukturalne w globalnym systemie finansowym. Warto też przypomnieć, że jeszcze w marcu tego roku notowania przebijały barierę 3000 USD, a zaledwie dwa lata temu – 2000 USD za uncję – przypomina.
Czytaj więcej
Srebro osiągnęły w czwartek rekordowy poziom 51 dolarów za uncję trojańską, przekraczając próg 50 dolarów po raz pierwszy od 1980 r., kiedy wywindo...
Złoto daje sygnał ostrzegawczy
Donald Trump zapowiada politykę gospodarczą o cechach „kapitalizmu państwowego”, a nie wolnorynkowego. Jego decyzje, wraz z przedłużającym się government shutdown (czyli zamknięciem rządu), zwiększają globalną niepewność i sprzyjają ucieczce inwestorów w aktywa bezpieczne – przede wszystkim w złoto.
Jak zauważa Michał Tekliński, tempo wzrostu cen królewskiego kruszcu przypomina końcówkę lat 70., kiedy światem wstrząsał kryzys naftowy. – Noblista Paul Krugman – mimo że sam nie jest entuzjastą złota – przyznał, że bieżąca polityka amerykańskiej administracji prowadzi do utraty zaufania do dolara i do przesunięcia środka ciężkości światowych finansów – przypomina ekspert.
A to nie wszyscy. Jak zauważa Ross Norman, dyrektor generalny Metals Daily, obecny wzrost nie jest prostą reakcją na zmienne dane makroekonomiczne. To przecena zaufania do dolara amerykańskiego i do samych Stanów Zjednoczonych jako gwaranta stabilności finansowej. Jego zdaniem to „korekta globalnego zaufania”.
Z kolei na ostatnim Greenwich Economic Forum miliarder i założyciel Bridgewater Associates Ray Dalio stwierdził, że „złoto jest dziś bezpieczniejsze niż dolar”. W podobnym tonie wypowiedział się Ken Griffin, szef Citadel: „Złoto wysyła światu sygnał, że coś jest nie tak z systemem finansowym.”
Czytaj więcej
Patrząc na sytuację gospodarczą na świecie, przemysł nie jest tak rozbuchany, żeby srebro mogło przegonić wzrosty złota. Czyli zestawiając te dwa s...
Złoto i srebro – „antykruche” aktywa w portfelach inwestorów
Zmieniające się realia gospodarcze zaczynają odciskać piętno również na strategiach największych instytucji finansowych. Morgan Stanley zaproponował nowy model budowy portfela inwestycyjnego, który może wyznaczyć kierunek na kolejne lata. Zamiast tradycyjnego układu 60/40 (akcje/obligacje), bank rekomenduje podejście 60/20/20 – z aż jedną piątą aktywów ulokowaną w złocie i srebrze.
Zdaniem analityków, dotychczasowy model nie przystaje już do realiów rynkowych – nie zapewnia wystarczającej ochrony w okresie podwyższonej inflacji i niestabilności makroekonomicznej. Jak podkreśla Mike Wilson, dyrektor ds. inwestycji Morgan Stanley, metale szlachetne to dziś aktywa „antykruche” – takie, które zyskują na wartości, gdy świat pogrąża się w chaosie.
To istotna zmiana w podejściu dużych graczy. Jeszcze dziesięć lat temu złoto stanowiło co najwyżej 2–5 proc. portfela inwestycyjnego. Dziś coraz częściej mówi się o dwucyfrowych udziałach, co samo w sobie tworzy potężny impuls popytowy. Podobną filozofię od lat reprezentuje Ray Dalio, założyciel Bridgewater Associates, rekomendujący ok. 15 proc. ekspozycji na złoto.
– Podsumowując: złoto ponownie staje się barometrem globalnej niepewności – im większe wstrząsy w polityce i gospodarce, tym mocniej świeci jego blask. Rosnące zakupy banków centralnych, osłabienie dolara i repatriacja rezerw tworzą nową rzeczywistość finansową, w której złoto nie jest już tylko „bezpieczną przystanią”, lecz fundamentem strategii państw i inwestorów – stwierdza Michał Tekliński.