Nasze naturalne skłonności do porządkowania danych i przewidywań sprawiają, że możemy bezkrytycznie podchodzić do sygnałów na wykresie. Czy warto stawiać na AT?
Powyższy wykres jest ilustracją symulacji 500 rzutów monetą, gdzie orzeł dawał +1, a reszka -1 (każdy kolejny wynik był dodawany do poprzedniego). Przykład ten zaczerpnęliśmy z książki Piotr Zielonki „Giełda i psychologia” jako dobre zobrazowanie procesu losowego, w którym można doszukiwać się schematów pochodzących z analizy technicznej. Intuicja podpowiada, że wykres powinien znacznie częściej przecinać linię zero. Tymczasem możemy tu zaobserwować kilka powtarzających się schematów: przynajmniej dwa wyraźne trendy (wzrostowy i spadkowy), konsolidację w kształcie prostokąta, formacje podwójnego dna i szczytu, a także układ V. Analityk mógłby więc ulec złudzeniu, że ma do czynienia z czytelnymi schematami, po wystąpieniu których spodziewałby się konkretnych ruchów, wynikających z założeń analizy technicznej. Tymczasem w procesie losowym nie ma takiego determinizmu. Każdy kolejny krok jest zupełnie przypadkowy.
Poszukiwanie schematu w przypadkowych danych jest podstawową funkcją naszego mózgu – tak podstawową, że nie musielibyśmy się ograniczać do nazwy homo sapiens, czyli „człowiek rozumny"; bez obaw moglibyśmy nazwać się homo formapetens, czyli „człowiek poszukujący schematów". Jesteśmy pod tym względem wyjątkowo uparci i zdeterminowani – napisał w książce „Twój mózg, twoje pieniądze" Jason Zweig. Przytoczone słowa dobrze tłumaczą popularność analizy technicznej wśród inwestorów giełdowych.
Pozostało jeszcze 94% artykułu
Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!
Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.
Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".