Po publikacji wyników Jeronimo Martins akcje spółek handlowych, w tym Dino Polska, wyraźnie zniżkowały na środowej sesji. Według wstępnych szacunków Biedronka w 2025 r. miała 25,3 mld euro przychodów, co oznaczało jednocyfrowy wzrost rok do roku. Uwagę inwestorów przykuło jednak to, że w ostatnim kwartale 2025 r. sieć zaczęła odczuwać nawet deflację cen, jak podano – głównie ze względu na znaczną ekspozycję na kategorie, w których ceny rynkowe uległy ograniczeniu.

Foto: parkiet.com/at

Notowania Jeronimo Martins na portugalskiej giełdzie pod koniec środowej sesji zniżkowały o około 4 proc., do 20,1 euro. W okresie sześciu miesięcy kurs był już o ponad 10 proc. pod kreską. Negatywną reakcję rynku widać było na kilku polskich spółkach, przede wszystkim największym konkurencie Biedronki, czyli Dino Polska. Akcje Dino osuwały się w środowe popołudnie o 4,7 proc., do 40,25 zł, a to oznaczało już ponad 24-proc. przecenę na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy. Tym samym walory Dino pozostają w kanale spadkowym, w którym tkwią od około pół roku, a atak podaży przy górnym ograniczeniu konsolidacji może zapowiadać zejście na nowy dołek. Przypomnijmy, że w połowie grudnia popyt wybronił się dopiero w okolicach 38 zł. Pułap ten odegrał ważną rolę w 2024 r. – zejście w lipcu przyniosło silny ruch w górę, z kolei pokonanie go przez byki w listopadzie zaowocowało wyjściem na najwyższe poziomy w historii. Przez te okolice przebiega także 61,8-proc. zniesienie fali wzrostowej, rozpoczętej we wrześniu 2024 r. Obrona 38 zł powinna wyprowadzić kurs na nowe szczyty, natomiast przebicie – nawet w rejon 30 zł.

Dino podało w styczniu, że w ubiegłym roku otworzyło 345 nowych sklepów. Na koniec 2025 r. sieć liczyła 3033 sklepy. Powierzchnia sali sprzedaży sklepów Dino wyniosła 1200,3 tys. mkw. wobec 1061,2 tys. mkw. rok temu.