Piątkowa telekonferencja zarządu odzieżowej spółki Monnari Trade z inwestorami i dziennikarzami przerodziła się w dyskusję na temat postulatów jej mniejszościowych akcjonariuszy. Nie zanosi się na szybki pokój. Główny rozdający karty w Monnari, czyli prezes Mirosław Misztal, ich oczekiwania określił nawet „marzeniami”.

Spór udziałowców

– Prowadzimy w gronie mniejszościowych akcjonariuszy dyskusje z panem Mirosławem Misztalem od dwóch–trzech lat – mówi „Parkietowi” Piotr Manzelov, aktywny wieloletni inwestor giełdowy.

Dyskusje te znajdują co pewien czas odzwierciedlenie w publicznych komunikatach łódzkiej firmy po jej walnych zgromadzeniach. Piotr Manzelov wraz z innymi drobnymi akcjonariuszami chcieliby, aby prezes, dysponujący oficjalnie około 33-proc. pakietem akcji, kierując firmą, uwzględniał również ich interesy.

– Uważam, że spółka jest interesująca, ma potencjał do zwiększania wartości, ale kuleje jej corporate governance. Pan prezes Misztal kieruje nią właściwie jednoosobowo i realizuje politykę zamkniętego obiegu pieniądza. Kupując akcje spółki, miałem tego świadomość, ale równocześnie uważałem i uważam, że zawsze jest pole do rozmów akcjonariuszy na temat zmiany tej sytuacji – mówi Manzelov.

Misztal broni się, argumentując, że buduje wartość akcji i działa tak, aby nie narazić spółki na zbędne ryzyko finansowe.

Czytaj więcej

Co dalej z markami Top Secret i Dry Wash

Co akcjami własnymi

Mniejszościowi akcjonariusze podejrzewają, że chodzi o coś innego. Monnari kupuje akcje własne i ma już ponad 15-proc. pakiet. – Spółka powinna umorzyć akcje własne. Obawiamy się scenariusza, w którym prezes lub podmioty powiązane z nim odkupią te akcje od Monnari Trade, ponieważ dzisiejsza cena akcji na giełdzie ma się nijak do ich wartości godziwej – mówi Piotr Manzelov.

Pytania o taki scenariusz w piątek spotkały się z odpowiedzią, z której wynikało, że szef firmy takiego obrotu sprawy nie wyklucza. Padło nawet stwierdzenie, że byłoby to korzystne dla inwestorów, ponieważ wiązałoby się z koniecznością ogłoszenia wezwania.

Drobni inwestorzy widzą inne rozwiązanie, które pozwoliłoby im zarobić. Krzysztof Klimaszewski, akcjonariusz Monnari, od dawna postuluje, aby spółka wypłacała dywidendę. Mirosław Misztal odpowiadał na tę prośbę w piątek tak: – Jeśli ocenimy, że sytuacja jest taka, iż możemy wypłacić, to wypłacimy. A jeśli będzie możliwość powiększenia biznesu, to przeznaczymy na to pieniądze, bo to nie jest duży biznes.

Przypomnijmy, że obecny pomysł to przejęcie biznesu Top Secret od Redanu i Radosława Wiśniewskiego. Misztal przyznaje, że strony rozmów mają różne oczekiwania i nie precyzuje, kiedy mogą zakończyć się rozmowy.

– Moim zdaniem spółka powinna zwiększyć skalę skupu akcji własnych – mówi Manzelov. Prezes Monnari uważa, że taki ruch nie jest możliwy, o ile nie wzrosną obroty na giełdzie. – Oceniam, że mogłaby to zrobić, ponieważ w uchwale walnego zgromadzenia jest punkt pozwalający spółce nabywać akcje poza rynkiem regulowanym – mówi Piotr Manzelov. Prezes Misztal komentował, że każdy z nich ma „swoją prawdę” .