- Niestety, nie udało nam się przekonać części akcjonariuszy, prawdopodobnie  powiązanych z panem Gierowskim, do planu podwyższenia kapitału. Ale to nie zmienia naszej sytuacji. Plany inwestycyjne są aktualne. Możemy je sfinansować w inny sposób – mówi Wojciech Faszczewski, prezes Pepeesu.

Dodaje, że spółka jest w dobrej sytuacji finansowej i stać ją na zaciągnięcie kredytu inwestycyjnego. – Poza tym mamy też zablokowaną emisję warrantów. Gdyby została odblokowana, wówczas moglibyśmy pozyskać ponad 20 mln zł – wskazuje.

Zarząd liczył, że wczorajsze NWZA podejmie decyzję w sprawie emisji do 41,5 mln papierów z prawem poboru. Ich cena emisyjna nie była ustalona. Minimalna miała wynosić 90 groszy. Za pieniądze ze sprzedaży akcji Pepees chciał się rozwijać organicznie i przejmować. W planach był m.in. zakup firmy Trzemeszno od Skarbu Państwa.

Do 13 kwietnia Pepees ma zdecydować, czy złoży ofertę.

– Due diligence się jeszcze nie zakończyło. Jesteśmy wciąż zainteresowani przejęciem Trzemeszna, choć niewykluczone że cały proces się wydłuży. 13 kwietnia poinformujemy rynek o naszych dalszych planach – mówi prezes.

Zainteresowanie Trzemesznem nie powinno dziwić, jeśli popatrzymy na jego wyniki. W 2010 r. jego przychody wyniosły 65,7 mln zł, a zysk netto 12,6 mln zł. Według wstępnych szacunków w 2011 r. spółka wypracowała 99,6 mln zł sprzedaży i ponad 21 mln zł czystego zarobku.