Z prognoz Euromonitor International, które „Parkiet" poznał jako pierwszy, wynika, że będzie to dla sklepów fatalny rok. Spadek sprzedaży w branży odzieżowo-obuwniczej prognozowany jest na 21,5 proc., do 20,5 mld zł. W przypadku sklepów budowlanych i DIY wyniesie on 10,1 proc., do 17,9 mld zł, a meblowych i z domowymi akcesoriami – o 11 proc., do 14,3 mld zł.
Trudna sytuacja sklepów
Wszystko to pokazuje, jak wielka jest skala strat w sklepach i że nawet dobre wyniki ostatnich tygodni czy miesięcy wiele nie zmienią. – Rok finansowy kończymy 31 sierpnia, w związku z czym wiedzieliśmy już od dawna, że nie mamy szans nadrobienia strat. Od 1 września „liczymy" od nowa, mamy nowe cele – mówi Katarzyna Broniarek, dyrektor ds. komunikacji Ikea Retail.
W sektorze odzieżowym również trwa liczenie strat. – Biorąc pod uwagę niepewność, jaką nadal da się odczuć na rynku oraz w odniesieniu do sytuacji epidemicznej, trudno jest szacować finalną skalę strat dla branży – podaje biuro prasowe LPP, lidera rynku z markami Reserved czy House. – Perspektywa drugiej fali koronawirusa, powiązane z nią zachowania klientów i wymogi bezpieczeństwa – to wszystko nadal może i bez wątpienia będzie wpływać na wyniki sprzedaży – dodają przedstawiciele spółki.
– Od ponownego otwarcia sklepów w galeriach handlowych sprzedaż w sklepach stacjonarnych systematycznie wzrasta. Trzymamy jednak rękę na pulsie i staramy się przygotować na wszystkie możliwe scenariusze – dodaje Tomasz Przybyła, wiceprezes CDRL, sprzedawcy marki Coccodrillo.
Z badania ShopperTrak Index Poland wynika, że o ile latem były tygodnie, w których poziom strat w liczbie klientów wynosił 28 proc. w stosunku do analogicznego okresu sprzed roku, to lipiec zamknął się spadkiem o 33 proc. Wyników za sierpień jeszcze nie ma, ale na razie liczba wizyt jest 37,1 proc. mniejsza niż rok temu.
Zakaz przeszkadza
Ogromne kolejki pod wieloma sklepami w ostatnią niedzielę pokazują, że konsumentom brakuje takiej opcji, zwłaszcza w sezonach zwiększonych zakupów. – Dwa ostatnie tygodnie sierpnia i trzy pierwsze września to zawsze okres wzmożonych zakupów szkolnych, ale i tych związanych ze zmianą pory roku. W tym czasie obserwujemy duży wzrost odwiedzających w galeriach handlowych – mówi Anna Szmeja, prezes Retail Institute. – Powrót do niedziel handlowych wpłynąłby pozytywnie na pobudzenie dynamiki sprzedaży również w innych częściach roku i dałby możliwość szybszego odrabiania strat spowodowanych pandemią – dodaje.
Retail Institute przewiduje, że powrót do niedziel handlowych mógłby przełożyć się na 4-proc. wzrost liczby klientów i 1,8 proc. wzrost obrotów, co dla najemców oznaczałoby zwiększenie przychodów ze sprzedaży rzędu kilkuset milionów złotych tylko do końca 2020 r.
Dlatego handlowcy regularnie apelują o przynajmniej czasowe zawieszenie zakazu handlu w niedzielę. Stosowny projekt ustawy trafił już do Rady Dialogu Społecznego, a jest to także rekomendacja Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju – zakłada zawieszenie zakazu na czas stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii oraz w okresie 180 dni po ich odwołaniu w celu ochrony miejsc pracy i ratowania sektora handlu.
– Chyba nie jest możliwe proste odrobienie strat z pierwszej połowy roku. To wynika z różnych przyczyn, choćby z faktu już dość wysokiej bazy lat ubiegłych. Oczywiście w różnym stopniu dotyczy to różnych sektorów – mówi dr hab. Robert Kozielski z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.