Pierwsze kupione akcje?
Universal.
Najlepsza inwestycja giełdowa?
Nie chciałabym robić spółkom reklamy. W historii naszej giełdy oprócz szalonych, pionierskich lat 1991–1994 wystąpiły jeszcze dwa dobre okresy. Hossa „internetowa": 1999–2000 i „misiowa": 2002–2007". Wówczas wzrosty kursów po kilkaset procent były niejako na porządku dziennym.
Ulubiona książka o inwestowaniu?
Trudno mi wskazać „tę jedną", ale gdybym miał coś wymienić, to z pewnością byłaby to „Teoria chaosu a rynki kapitałowe", w której autor (Edgar E. Peters) w prosty sposób podważa (i słusznie) efektywność rynku oraz istnienie racjonalnego inwestora.
Najlepszy film z giełdą w tle?
„Wall Street" z Michaelem Douglasem w roli Gordona Gekko, chociaż postępowanie głównego bohatera jest mi obce.
Ulubione motto inwestycyjne?
Inwestycja długoterminowa to z reguły nieudana inwestycja krótkoterminowa.
Najbardziej niedoceniana spółka z GPW?
Z uwagi na duży udział czynnika emocjonalnego w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych bessa doprowadza do znacznego niedowartościowania wielu spółek. Obecnie wśród firm produkcyjnych z tzw. tradycyjnej gospodarki można znaleźć podmioty zdrowe finansowo, które są wyceniane znacznie poniżej wartości księgowej.
Ulubiona branża do analizy?
Lubię branżę surowcową.
Preferowany horyzont inwestycyjny?
Raczej średnioterminowy. Na krótkoterminowe inwestowanie nie mam niestety czasu, natomiast do długoterminowego podchodzę z dystansem, ponieważ, jak powiedział J. M. Keynes, „w długim terminie to wszyscy umrzemy".
Optymalna liczba spółek w portfelu?
Od kilku do maksymalnie dziesięciu. Większa liczba powoduje trudności z zarządzaniem takim portfelem.
W pracy na rynku kapitałowym najbardziej lubię...
...bogactwo informacji, które rynek dostarcza. Ich prawidłowe odczytanie pozwala przewidywać przyszłość, a przecież większość z nas chciałaby wiedzieć, co nas czeka.