Spadek wartości złotego w II połowie roku

Wkrótce do kraju może napłynąć sporo waluty. Minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska zapowiedziała kontynuację prywatyzacji PKN i TP SA w tym roku. Coraz bliższe wydają się wypłaty odszkodowań. Jednak zdaniem analityków, ten kapitał może najwyżej opóźnić utratę wartości złotego. Według niektórych prognoz, pod koniec roku cena dolara i euro zbliży się do poziomu 4,6 zł.Na pieniądze z prywatyzacji inwestorzy liczyli od początku tego roku. Właśnie nadzieje na te środki oraz pieniądze z niemieckich odszkodowań były, obok poprawiających się wskaźników makroekonomicznych oraz wysokich stóp procentowych, główną przyczyną napływu kapitału do Polski. Potem okazało się, że France Telecom nie chce kupować akcji TP SA po cenach z zeszłego roku, konflikt wokół PZU postawił pod znakiem zapytania prywatyzację tej instytucji. Do tego doszła sprawa pozwów w USA, która odsunęła w czasie wypłatę odszkodowań. Każda z tych informacji powodowała niewielkie zachwianie na rynku złotego, jednak mimo wszystko był on coraz silniejszy.Teraz zaś pojawiła się seria dobrych informacji. Szefowa resortu skarbu powiedziała, że są spore szanse sprzedania w tym roku akcji TP SA, a prywatyzacja PKN nastąpi przed wyborami. Z kolei Niemcy wstępnie zapowiedzieli, że pierwsze odszkodowania trafią do ofiar już w lipcu. Skutkiem tych informacji było niewielkie umocnienie złotego, jednak ? zdaniem analityków ? nie będą one miały wielkiej wagi dla wartości polskiej waluty.? Sądzę, że 60?70% środków na prywatyzację już w Polsce jest ? uważa Marek Zuber z BPH. ? Jest też wiele instrumentów, które spowodują m.in. rozłożenie napływu pieniędzy w czasie, np. swapy. Poza tym TP SA zostanie sprzedana taniej niż przed rokiem, także odszkodowania będą mniejsze. Wcześniej mówiono o 1,5 mld marek, a teraz już tylko o 1 mld zł w tym roku. W tej sytuacji napływające kwoty będą mniejsze, niż się spodziewano.W ocenie Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, analityka Banku Handlowego, ten napływ waluty może wyrównywać odpływ kapitału portfelowego.? Analizy mówią, że złoty jest mocno przewartościowany ? powiedziała. ? Poza tym wielu inwestorów wchodziło do Polski licząc na obniżki stóp o ok. 500 pkt. bazowych. Tymczasem widać, że RPP wcale nie jest skora do obniżek. Część inwestorów może zacząć wkrótce stąd wychodzić z obawy przed jakimś załamaniem kursu, więc napływ kapitału z prywatyzacji pozwoli uniknąć jakiejś gwałtowniejszej zmiany wartości złotego.Sygnałem do wyjścia ? zdaniem analityków ? ma być pogorszenie wskaźnika najważniejszego dla inwestorów zagranicznych, czyli deficytu na rachunku obrotów bieżących. Zdaniem M. Zubera, jeśli ogłoszony na początku czerwca deficyt za kwiecień przekroczy 1 mld USD, ta ucieczka może zacząć się już w przyszłym miesiącu. Jednak Aleksander Krzyżaniak, analityk WBK, sądzi, iż złoty na razie pozostanie silny.? Będzie taki jeszcze przez jakieś dwa, trzy miesiące ? powiedział. ? Napływ pieniędzy z prywatyzacji i odszkodowań może mieć pewien wpływ na złotego, ale potem, po tych kilku miesiącach, złoty zacznie słabnąć.Zdaniem Marka Zubera, będzie to spokojny proces, ale dosyć głęboki. Według niego, na koniec roku dolar będzie kosztował ok. 4,60 zł. Jeszcze większa będzie zmiana kursu złotego wobec euro ? M. Zuber szacuje grudniową cenę europejskiej waluty również na ok. 4,60 zł lub nieco mniej. Zdaniem analityka BPH, będzie to skutek wzmocnienia się euro wobec dolara ze względu na to, iż po ostatnich decyzjach zachodnich banków centralnych stopy procentowe w Eurolandzie są wyższe niż w USA.

M.S.