Wotum nieufności wobec Aldony Kameli--Sowińskiej
Marszałek Sejmu Maciej Płażyński powiedział, że otrzymał wniosek w sprawie wotum nieufności wobec ministra skarbu Aldony Kameli-Sowińskiej. Za jej odwołaniem są liderzy SLD i PSL. Pod wnioskiem podpisało się ponad 100 posłów z SLD, PSL, AWS oraz niezrzeszonych. M. Płażyński powiedział, że sprawa zostanie rozpatrzona w ciągu dwóch najbliższych posiedzeń.Wniosek zawiera zarzuty w sprawie prywatyzacji PZU, braku realizacji ustawy o utworzeniu Polskiego Cukru, sposobu załatwienia sprawy przetargu na lottomaty dla Totalizatora Sportowego i sprzedaży akcji PKN ORLEN.? Rozumiem, że jest to próba odwołania mnie ze względu na sumienne, rzetelne i profesjonalne wykonywanie tego, co nałożyły na mnie jako na ministra konstytucja i parlament, wykonawcę pewnej części budżetu ? powiedziała wczoraj minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska. Stwierdziła także, że jest w stanie obronić się przed każdym zarzutem. Zapowiedziała, że nie zamierza zmieniać podejścia do prywatyzacji i chce rozpoczęte projekty kontynuować w normalnym trybie.Wsparł ją premier Jerzy Buzek. ? Złożenie wniosku o wotum nieufności wobec ministra skarbu to nieodpowiedzialne działania posłów ? powiedział. ? Pani minister udowodniła w ciągu tygodni, kiedy piastuje funkcję, że potrafi podejmować decyzje, podejmuje je w bardzo trudnych sprawach, a to wielka zaleta.Dla ekonomistów największe znaczenie ma wpływ ewentualnego odwołania minister skarbu na gospodarkę. Ich zdaniem, byłby on negatywny ze względu na opóźnienie w prywatyzacji.? Jeżeli na skutek wotum nieufności odeszłaby minister skarbu, wówczas zagroziłoby to ciągłości prowadzonych obecnie prac prywatyzacyjnych, a tym samym zagroziło wpływom z prywatyzacji w wysokości 18 mld zł, jakie zaplanowano w tegorocznym budżecie ? powiedział Krzysztof Rybiński, główny analityk ING Barings.Analitycy sądzą, że po odwołaniu minister skarbu z większych prywatyzacji doszłaby do skutku jedynie sprzedaż Rafinerii Gdańskiej SA i 10% akcji Telekomunikacji Polskiej SA, a inne procesy zostałyby opóźnione.
M.S., PAP