Wykres Lenteksu niełatwo jednoznacznie zinterpretować. Przeplatają się na nim na zmianę długie okresy stabilizacji kursu z dynamicznymi ruchami w górę lub w dół. Z pierwszą z tych sytuacji mamy do czynienia od marca ubiegłego roku, kiedy spółka pozostawała na uboczu głównych wydarzeń rynkowych, utrzymując się w silnym trendzie bocznym. Styczniowa zwyżka kursu doprowadziła do przełamania oporu w postaci szczytu z czerwca 2001 r., który można uznać za górne ograniczenie trendu bocznego. Ważne w takich chwilach są obroty, które powinny wyraźnie wzrosnąć, ale w przypadku tej spółki trudno mówić o zadowalającej płynności, będącej do tego bardzo nieregularną. Dlatego ze strony wolumenu obrotu trudno o poparcie tezy o zmianie średnioterminowego trendu na wzrostowy.

Spróbujmy zatem spojrzeć na papier z dłuższej perspektywy i zobaczyć, jak do tej pory kształtowały się trendy. Największa przecena stała się jego udziałem w 1998 r. Przybrała ona bardzo gwałtowną postać, bo kurs w okresie pięciu miesięcy spadł z blisko 55 zł do prawie 8 zł. Na jesieni tego samego roku ustanowiony został historyczny dołek i zaczął się prawie półtoraroczny trend rosnący. Od początku 2000 r. kurs poddał się tendencji spadkowej o mniej więcej takiej samej długości czasowej, lecz znacznie mniejszej sile. Zniosła ona 61,8 proc. wcześniejszej fali wzrostowej, więc można ją sklasyfikować, znacznie upraszczając, w kategoriach nieco wynaturzonej korekty. Czas jej trwania był zbyt długi, ale za to skala ruchu odpowiednia do takiej koncepcji. Ten opis zdaje się też pasować do tego, co wydarzyło się na rynku tych akcji przez ostatnie 52 miesiące. Ubiegły rok to w większości konsolidacja, niezbyt zachęcająca do zainteresowania spółką. Głośniej zrobiło się o niej w momencie rozpoczęcia skupowania własnych akcji, ale ten proces bardzo długo nie przekładał się na zmiany kursu. To mogło jeszcze bardziej zniechęcić do Lenteksu, ale przewrotnie wzmocniło jego pozycję, gdyż na rynku zostali tylko ci najbardziej w niego wierzący.

Pochodną tego stała się łatwość w przełamaniu średnioterminowego oporu przy 18,95 zł, który jest obecnie kluczowym wsparciem dla utrzymania w mocy przedstawianej analizy. Ze względu na niską płynność można przyjąć jakiś niewielki filtr, na przykład 3 proc., dopuszczający nieduże naruszenie wsparcia.

W ten sposób zabezpieczając się na ewentualność fałszywej interpretacji wykresu można przystąpić do znalezienia odpowiedniego miejsca na zajęcie pozycji. Zakładając zmianę trendu na wzrostowy przynajmniej w średnim okresie i mając nadzieję, że będzie to część długoterminowej tendencji, rozpoczętej jeszcze w 1998 r., warto wstrzymać się z decyzją kupna do momentu przełamania głównej linii spadkowej, przebiegającej obecnie na wysokości około 22 zł. Biegnie ona po kolejnych szczytach, począwszy od 1998 r., a nie uwzględnia chwilowego jej przekroczenia w końcu 2000 r. Można sprzeczać się o prawidłowość jej wytyczenia ze względu na "obcięcie" jednego lokalnego maksimum, ale w taki sposób uzyskujemy większą liczbę punktów zaczepienia. Zresztą rynek sam zweryfikuje znaczenie takiej prostej, bo w chwili jej pokonywania powinny choćby symbolicznie wzrosnąć obroty.

Podsumowując układ sił na rynku akcji Lenteksu, trzeba stwierdzić, że brakuje tu postawienia kropki nad "i", by w pełni wierzyć w trwałe wzrosty. Stanie się to po przebiciu głównej linii spadkowej i zanim to się nie stanie, trzeba liczyć się z tym, że styczniowy wzrost był tylko efemerycznym odbiciem, będącym echem ogólnie bardzo dobrej koniunktury na całym rynku przez minione cztery miesiące.