Mimo że akcje Elektrimu w ubiegłym tygodniu należały do najbardziej przecenionych na warszawskim parkiecie (straciły ponad 25%, więcej zniżkowały jedynie walory Apeximu), poniedziałek przyniósł kolejną gwałtowną przecenę papierów spółki. Na otwarciu wyceniano je co prawda na 5,9 zł, czyli tylko minimalnie niżej niż w piątek, jednak duża podaż sprawiła, że w ciągu godziny kurs spadł do 5,35 zł.

Pogłębiające się kłopoty finansowe spowodowały, że firma znalazła się poza obszarem zainteresowań większości instytucji finansowych. Spółka stała się natomiast ulubieńcem inwestorów o spekulacyjnym nastawieniu do rynku. Z tego względu każda znacząca informacja wywołuje duże wahania kursu.

W poniedziałek ceną papierów Elektrimu zachwiał wspólny raport Schroder Salomon Smith Barney i DM Banku Handlowego. Rekomendacja autorów dokumentu brzmi: poniżej rynku z nastawieniem spekulacyjnym. Równocześnie cena docelowa została określona na poziomie 4,5 zł. Ryzyko bankructwa warszawskiego holdingu według oceniających jest obecnie mniejsze, jednak wcale to nie oznacza, iż spółka rozwiąże problemy płynności finansowej.

W opinii SSSB Bank Rozwoju Eksportu, który zamrozi znaczne środki w inwestycji w Elektrim Telekomunikację, nie będzie chętny do inwestowania w borykający się z problemami finansowymi Elektrim. Z tego powodu może szukać innych podmiotów, które przejęłyby na siebie częściowo ciężar finansowania spółki. - Biorąc pod uwagę bardzo złe postrzeganie Elektrimu przez rynek, BRE, chcąc znaleźć chętnych do finansowania firmy, może stanąć przed nie lada wyzwaniem - twierdzą autorzy analizy SSSB. Uważają, że zapewnienia BRE o tym, że warszawski holding skupi się na energetyce, mają tylko przekonać pozostałych udziałowców Elektrimu do strategii ogłoszonej przez bank. "Nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby plan zakładał wyprzedaż aktywów energetycznych" - piszą specjaliści SSB.