Połączenia między telefonami stacjonarnymi a komórkowymi, na które TP SA ma wyłączność, przynoszą, według szacunków analityków, ponad 2 mld zł przychodów rocznie.
- Zmiany zmierzają do tego, aby osoba dzwoniąca na telefon komórkowy mogła zdecydować, czy chce, by TP SA świadczyła całą usługę, czy tylko jej część - stwierdził Andrzej Płachecki z URTiP. Nowe zasady miałyby zostać wprowadzone najpóźniej do połowy roku.
- Nie odbieram tego jako ruch, który mógłby nas zniszczyć. Rynek telekomunikacyjny w Polsce nie jest jeszcze w pełni nasycony i wiele firm może zyskać nowych klientów bez zabierania ich konkurencji - powiedział Witold Rataj, rzecznik TP SA.
Usługi połączeń do telefonii komórkowej, w opinii specjalistów, już obecnie nie są dla spółki segmentem, który mógłby gwarantować duży potencjał wzrostu. Klienci biznesowi korzystają bowiem z tzw. bramek GSM, wykluczających pośrednictwo TP SA. Prywatni klienci, którzy zechcieliby natomiast w przyszłości korzystać w tym zakresie z usług konkurencji, musieliby zawierać stosowne umowy.
- Czekamy na tę decyzję. Rynek połączeń między telefonami stacjonarnymi a komórkowymi jest duży i warto o niego walczyć. Ważne jest jednak, aby było to dobre prawo i nie zawierało setek przepisów, od których TP SA mogłaby się potem odwoływać - powiedziała Jolanta Ciesielska, rzeczniczka Netii.