Wczoraj w Wilnie sfinalizowano transakcję pomiędzy amerykańską spółką Williams, rosyjskim Jukosem oraz litewskim rządem. Na jej mocy Jukos stał się nowym akcjonariuszem w firmie Mazeiku Nafta. Po transakcji Jukos oraz Williams posiadają łącznie 26,85% litewskiej firmy. Wartość transakcji opiewa na 150 mln USD. Dodatkowo Jukos zobowiązał się do podwyższenia kapitału Możejek o 75 mln USD oraz udzielił pożyczki na taką samą kwotę. Rosyjski gigant paliwowy zobowiązał się też do 10-letniego kontraktu na dostawę ropy naftowej.
Podczas wtorkowej rozmowy z zagranicznymi dziennikarzami wiceprezes firmy Jukos, przyznał, że dla spółki dużo bardziej atrakcyjny jest 17,5-proc. pakiet akcji PKN ORLEN niż np. 25% chorwackiej firmy INA. - Wciąż szukamy ciekawych rynków i Polska jest w polu naszej obserwacji. Szczególnie PKN ORLEN i Rafineria Gdańsk. Polska z 40 mln ludności i ogromnym potencjałem wzrostu nie jest przez nas lekceważona. Dodatkowo rafinerie w Polsce są położone w dogodnym dla nas miejscu - powiedział M. Brodno. Dodał też, że spółka dąży do zwiększenia swoich dostaw ropy do Polski. Nie zdradził jednak, jaki był cel i wynik spotkania między Leszkiem Millerem, premierem RP a prezesem Jukosa (odbyło się kilka dni temu).
Zapytany o szczegóły potencjalnych inwestycji w Polsce, M. Brodno nie podał szczegółów. Dodał, że inwestycja musiałaby mieć ekonomiczny sens. - Jukosowi nie zależy w tej chwili na powiększaniu swojej wielkości, ale na polepszaniu efektywności - podsumował.
Zdaniem dyrektora finansowego rosyjskiej spółki Bruce K. Misamore, w Europie Środkowowschodniej trudno w tej chwili zarabiać pieniądze na ropie - Być może sytuacja poprawiłaby się, gdyby pomiędzy firmami z Polski, Austrii, Węgier oraz może Niemiec wystąpiły procesy konsolidacyjne - zakończył dyrektor finansowy Jukosa.