Cła na importowane polskie słodycze zależą od zawartości cukru w wyrobie. Wynoszą od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Polska na ustępstwa UE odpowie również większym otwarciem granic. W ramach preferencyjnych kontyngentów mamy się zgodzić na znaczną obniżkę ceł na import wysokoprocentowych alkoholi i słodyczy z krajów piętnastki. Szczegóły nie są jeszcze znane. - W przypadku słodyczy mają to być ustępstwa po obu stronach. Nie obawiam się jednak zwiększonej konkurencji w kraju, ponieważ największe zachodnie koncerny są już u nas. Ze względu na niższe koszty produkcji polskie firmy będą mogły natomiast zwiększyć eksport - powiedział Grzegorz Dołkowski, prezes Jutrzenki. Sprzedaż zagraniczna bydgoskiej spółki stanowi niecały 1% przychodów. Prezes Dołkowski nie ukrywa, że firma, chcąc zwiększyć eksport, będzie musiała sprzedać wyroby pod obcą marką. - Jutrzenka jest nieznana za granicą. Mamy wolne moce produkcyjne i będziemy mogli produkować wyroby pod markami dystrybutorów. Na tym też można zarabiać - powiedział
Z giełdowych spółek cukierniczych największym eksporterem jest Mieszko. W I połowie roku stanowił on 15% przychodów firmy (rok wcześniej 10%). Spółce udaje się sprzedawać za granicą pod własną marką około 60% wyrobów. - Jesteśmy obecni w 27 krajach. Ostatnio notujemy duży wzrost sprzedaży na rynki wschodnie. Liberalizacja handlu z Unią Europejską z pewnością przyczyni się do jeszcze większego wzrostu naszego eksportu - powiedział Bogumił Turski, dyrektor eksportu i rozwoju rynku Mieszka.
Krakowski Wawel, który za granicą sprzedaje około 6% wyrobów, jest obecny głównie w Ameryce Północnej. - W Kanadzie i Stanach Zjednoczonych lokujemy ponad 60% naszego eksportu. Sprzedajemy wyroby pod własnymi markami. Powoli zdobywamy też rynek unijny. W ostatnich miesiącach nasza sprzedaż zwiększyła się tam o ponad 20%. W 2003 r. wzrost może być wyższy - powiedział Dariusz Orłowski, prezes Wawela.