Fundusz inwestycyjny BB Investment kontroluje Emax, spółkę zajmującą się integracją systemów informatycznych, niemal w 100%. Pierwszą próbę sprzedaży walorów w ramach publicznej oferty fundusz podjął wiosną 2001 r. Operacja ta nie udała się, mimo że cenę sprzedaży akcji ustalono na poziomie 48 zł, czyli znacznie poniżej zakładanych pierwotnie widełek (56-73 zł). Fiaskiem zakończyła się też przeprowadzona równolegle nowa emisja akcji. Analitycy oceniali, że przyczyną była zbyt wysoka cena. Od tamtej pory Emax nie podejmował kolejnych prób uplasowania nowej emisji. Zarówno zarząd, jak i jej właściciele, nie szukali też nowego inwestora.
W piątek Emax poinformował, że ubiega się o dopuszczenie do obrotu giełdowego wszystkich akcji serii B (1,68 mln sztuk). Na rynku spekuluje się, że operacja ta ma umożliwić wprowadzenie do firmy branżowego partnera. Wśród podmiotów zainteresowanych działalnością poznańskiego integratora wymieniano Prokom, ComputerLand i ComArch. - Nic mi nie wiadomo, jakoby nasza spółka miała kupić Emax - powiedział Michał Michalski, rzecznik prasowy ComputerLandu. - Bez komentarza - usłyszeliśmy w biurze prasowym Prokomu. Mimo prób nie udało nam się skontaktować z przedstawicielami ComArchu. Jak jednak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, to właśnie ta spółka może ostatecznie przejąć Emax.
Po I połowie roku na poziomie skonsolidowanym przy 73,4 mln zł przychodów Emax odnotował 3,9 mln zł straty netto. W skład grupy wchodzą m.in. przejęte w 2001 r. Max Elektronic, EMCom i Winuel. Ta ostatnia zasługuje na uwagę między innymi dlatego, że świadczy usługi na perspektywicznym dla branży informatycznej rynku energetycznym. W ubiegłym roku wypracowała 5,7 mln zł zysku netto.