Najpierw kurs Vistuli dynamicznie rósł z powodu zakupów realizowanych przez największych udziałowców. Wzmacniali siły przed walnym (zostało zaplanowane na 24 stycznia), na którym dojdzie do starcia rywalizujących ze sobą grup akcjonariuszy (jednej przewodzi holenderski H.I.P. Holding, drugiej - PZU). Potem obroty i notowania spadły.
Na ostatnich sesjach kurs odzyskał siły. W poniedziałek poszybował w górę o ponad 25%, wczoraj o kolejne 14,8%, do 4,35 zł. Od grudniowego dołka zwyżka wyniosła już ponad 150%. Teraz wzrosty i spore obroty (wczoraj 700 tys. zł) mogą być zasługą drobnych graczy. Niektórzy z nich liczą, że konflikt w akcjonariacie firmy nie zakończy się na walnym, a duzi akcjonariusze ponownie przystąpią do zakupów. To zaś pozwoli spekulantom korzystnie odsprzedać akcje. W wolnym obrocie pozostaje około 29% papierów firmy (licząc z tymi, które zostały zarejestrowane na walne przez indywidualnych inwestorów).
O dużym zainteresowaniu spółką świadczy fakt, że na walne akcjonariusze zarejestrowali ponad 74% kapitału. Tylko dwukrotnie w historii Vistuli, jak wynika z naszych informacji, frekwencja na WZA była porównywalna - w listopadzie 1999 roku oraz w styczniu 2002 r. Na tych zgromadzeniach również dochodziło do zmian w radzie nadzorczej spółki.
Zainteresowanie Vistulą spowodowało, jak informowaliśmy, ożywienie handlu na akcjach innych firm odzieżowych, zwłaszcza Wólczanki. Jej notowania przypominały w ostatnim czasie kurs Vistuli: gwałtowny wzrost, osłabienie i powrót do zwyżek, nie tak jednak silnych, jak wcześniej. W poniedziałek akcje zyskały 14%. Wczoraj straciły jednak 5,3% (3,96 zł). W tym przypadku wahania kursu nie mają uzasadnienia w informacjach płynących z firmy. Spółka nie przekazała w ostatnim czasie żadnych istotnych komunikatów.