Reklama

Citigroup zapowiada lepszy rok

O takich spółkach zwykło się mówić: maszynka do robienia pieniędzy. Od 1993 roku zyski, cash flow i przychody odsetkowe Citigroup stale rosną. Akcjonariusze nie mają prawa narzekać. Od 17 lat jej dywidendy systematycznie się powiększają. Obszar działania jej oddziałów obejmuje wszystkie kontynenty świata niczym parasol, który jest zresztą logo firmy. Firma jest obecna także w Polsce. Bank Handlowy padł jej łupem w 2000 roku.

Publikacja: 21.02.2003 08:41

Zainicjowana przez prezesa zarządu Sanforda Weilla fuzja z Travelers w październiku 1998 roku, spowodowała utworzenie gigantycznego konglomeratu finansowego, ustępujący jedynie japońskiemu Mizuho Holdings. Citigroup zatrudnia armię 270 tys. pracowników i działa na wszystkich kontynentach. Weill, nazywany "Postman", gdyż regularnie dostarcza swoim akcjonariuszom rosnące zyski niczym listonosz, zbierał w poprzednim roku owoce nadmiernie agresywnego zaangażowania się na rynkach finansowych. Bank zakończył rok w atmosferze skandalu.

Rekordowy rok

W 2002 roku zysk netto Citigroup wyniósł 15,28 mld USD (według amerykańskich standardów rachunkowości GAAP) i był wyższy o 8% niż rok wcześniej. Przychody spółki wzrosły w podobnym rozmiarze (7%) i zamknęly się kwotą 75,76 mld USD. Po raz piąty od połączenia w październiku 1998 roku z Travelers Citigroup poprawiła swoje rezultaty finansowe, i to mimo niekorzystnego otoczenia gospodarczego na świecie. Sanford Weill, prezes spółki (CEO), zwany pieszczotliwie Sandy, określił ubiegły rok w raporcie podsumowującym IV kwartał słowami: "W 2002 roku nasza firma zmagała się z poważnymi wyzwaniami: postępującą słabością globalnych rynków, rekordową liczbą bankructw w krajach rozwiniętych, politycznymi i gospodarczymi wstrząsami w państwach, gdzie działamy, oraz wytężonymi badaniami praktyk biznesowych. Fakt że uzyskaliśmy rekordowe wyniki w tym okresie (...) jest świadectwem siły Citigroup, potęgi naszego modelu biznesowego i wartości powtarzalnych i przewidywalnych zysków". Tyle prezes, który milczeniem pominął niektóre przykre sprawy.

Trupy w szafie

Każdy ma swojego trupa w szafie. Ma go i Sandy Weill, ambitny bankier, który urodził się na Brooklynie w 1933 roku jako potomek polskich emigrantów. Data ta jest istotna jeszcze z innego powodu. Przykre doświadczenia z bańką spekulacyjną lat dwudziestych spowodowały, że amerykański Kongres uchwalił ustawę, znaną powszechnie jako Glass-Steagall Act, która zakazywała łączenia bankowości komercyjnej z bankowością inwestycyjną. Warto o tym pamiętać, gdyż bez tej zmiany nie powstałoby imperium Citigroup. W 1999 roku doszło do nowelizacji regulacji prawnych. Znowu można było łączyć działalność inwestycyjną i komercyjną (ustawa Gramm-Leach-Bliley). Analitycy wskazywali, że zmiana ta była efektem nacisku lobby finansowego, w tym przedstawicieli największego amerykańskiego banku. Kenneth H. Thomas, analityk sektora bankowego jednoznacznie określił, jak doszło do uchwalenia Gramm-Leach-Bliley Act: "Citigroup nie była wynikiem tej ustawy, lecz jego przyczyną". Istotnie fuzja Travelers i Citicorp dokonała się przecież w 1998 roku, a zatem przed uchwaleniem wspomnianej ustawy. Formalnie zatem nie była możliwa.

Reklama
Reklama

Nigdy nie jest tak dobrze, jak mogłoby być. Zysk netto Citigroup mógłby wzrosnąć w tempie dwucyfrowym, gdyby nie skandale finansowe. Skandale te sprawiły, że amerykański gigant musiał do tej pory zapłacić odszkodowania i utworzyć rezerwy na prawdopodobne w przyszłości odszkodowania na kwotę przekraczającą grubo 1 mld USD. Federalne, stanowe instytucje oraz osoby fizyczne przedstawiły wiele zarzutów, które spowodowały, że Citigroup ugięła się pod ich ciężarem i zgodziła wypłacić ogromne kwoty.

Zarzuty dotyczyły najważniejszych sfer aktywności konglomeratu. 19 września 2002 r. Citigroup przystała na zapłatę 245 mln USD odszkodowania z powodu nieprawidłowości w przyznawaniu kredytów. Federalna Komisja ds. Handlu otrzymała 215 mln USD. Powód: tzw. drapieżcze pożyczki (predatory lending). Okazało się bowiem, że spółka bez wiedzy klientów do kredytów hipotecznych dołączała ubezpieczenie. Kredytobiorcy nie mieli o tym zielonego pojęcia, podrażało to koszt zadłużenia, z czego korzystał bank. Okolicznością łagodzącą w tym przypadku był fakt, że większość takich pożyczek udzielał Associates First Capital zanim został przejęty przez Citigroup.Największe problemy wyniknęły jednak z działalności inwestycyjnej. 23 września Citigroup polubownie zakończył spór z NASD (The National Association of Securities Dealers), płacąc 5 mln USD. W skali całej grupy kapitałowej to niewielki ubytek pieniędzy, jednak tym samym bank przyznał, że raporty analityczne Jacka Grubmana (w sporze z NASD dotyczyły firmy Winstar) wprowadzały inwestorów w błąd. Jack Grubman, jedna z gwiazd jeśli chodzi o analizy sektora telekomunikacyjnego, narobił firmie spod znaku parasola sporych problemów. Wizerunek konglomeratu poważnie ucierpiał, gdy wyszło na jaw, że raporty Grubmana o wielu telekomach (WorldCom, Global Crossing, Winstar, AT&T) miały związek z tłustymi prowizjami dla ramienia inwestycyjnego Citigroup - Schroder Salomon Smith Barney (SSSB) - z tytułu plasowania, gwarantowania i doradztwa przy emisjach papierów wartościowych oraz wprowadzały inwestorów w błąd co do prawdziwej kondycji tych firm. W tym procederze miał uczestniczyć także sam Weill, który nakazał Grubmanowi, aby ten rzucił świeże spojrzenie na akcje AT&T, co miało znaczyć, żeby zweryfikował wycenę tego koncernu w górę. Zarzutu nie udowodniono, jednak image prezesa został nadszarpnięty.

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia sprawa zarzutów dotyczących nieprawidłowości w bankowości inwestycyjnej znalazła swój finał. Citigroup był jednym z 10 banków i biur maklerskich (m.in. Bear Stearns, Credit Suisse Firts Boston, Goldman Sachs, Merrill Lynch, J.P. Morgan Chase), które zdecydowały się na zapłatę niebagatelnej kwoty 400 mln USD. To prawie dwukrotność rezerw, jakie odpisał w ubiegłym roku bank z powodu kryzysu argentyńskiego.

Uprzedzając grudniowe porozumienie Citigroup całkowicie zreorganizowała swoją działalność na polu bankowości inwestycyjnej. Dział brokerski i analityczny został wyodrębniony ze struktur SSSB (choć w rzeczywistości został nazwany Smith Barney i jest częścią struktur SSSB, to będzie podlegał nadzorowi wyłącznie Weilla), a na jego czele stanęła Sallie Krawcheck, były prezes biura maklerskiego Sanford C. Bernstein. Sanford C. Bernstein jest niezależnym biurem maklerskim, które nie zajmuje się doradztwem przy emisjach na rynku pierwotnym czy fuzjach. Usługi brokerskie i analizy stanowią jego domenę, co wyklucza konflikt interesów pomiędzy klientami tej firmy.

W trudnych czasach trzeba sięgać po najlepszych. Sallie Krawcheck jest tego najlepszym dowodem. W latach dziewięćdziesiątych została trzykrotnie z rzędu wybrana najlepszym analitykiem na Wall Street przez prestiżowy magazyn "Institutional investor". Doświadczenia zawodowe i jej reputacja nakazują przypuszczać, że historia nie powtórzy się i SSSB nie będzie znowu napiętnowany.

Echa Enronu

Reklama
Reklama

Najdotkliwsza gotówkowo była dla Citigroup sprawa Enronu. Przesłuchania komisji śledczej Senatu dowiodły, że bank uczestniczył w finansowaniu działalności słynnego bankruta. Nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu tak duże przedsiębiorstwa są bardzo często finansowane właśnie przez największe banki, gdyby nie okazało się, że Citigroup sprzyjała Enronowi w ukrywaniu swojej kondycji i manipulacji wynikami finansowymi. W latach 2000-2001 Enron dokonał czterech transakcji, znanych pod nazwami: Fishtail, Bacchus, Sundance i Slapshot, które były związane z aktywami papierniczo-drzewnymi i miały na celu wykazanie zysków oraz uniknięcie podatków po to, aby akcjonariusze Enronu żyli wciąż w przeświadczeniu, jak świetnie powodzi się ich firmie. Pierwsze 3 transakcje zaowocowały ukrytą pożyczką w celu ułatwienia oszukańczych praktyk księgowych. Enron najpierw wytransferował aktywa do firmy Fishtail. Następnie pożyczył od Citigroup 200 mln USD, aby "kupić" udziały w Fishtail, nie ujawniając, że w pełni gwarantował tę kwotę, dzięki czemu zaksięgował w 2000 roku zysk w wysokości 112 mln USD i potajemnie zwrócił 200 mln USD Citigroup przez spółkę Sundance.Senatorzy zarzucają spółce, że Citigroup i J.P. Morgan Chase (uczestniczący także w czwartej transakcji Slapshot - oszustwie podatkowym na terenie Kanady) pomagały Enronowi okłamywać inwestorów. W odpowiedzi na zarzuty Citigroup zaznaczyła, że obecnie nie zaakceptowałaby finansowania takich transakcji. Pozwala to założyć, że także tym razem nie obędzie się bez pokaźnej kary.

Pozwy osób fizycznych, związane z nieprawidłowościami w zakresie bankowości inwestycyjnej i prawdopodobna kara w sprawie Enronu sprawiły, że konglomerat zawiązał w IV kwartale 2002 roku rezerwy na kwotę 1,3 mld USD. Do tego doszły kolejne rezerwy na nietrafione kredyty dla firm energetycznych oraz na zaangażowanie w Argentynie, które wyniosły 200 mln USD.

Przyszłość jest niewiadomą

Smutne ubiegłoroczne doświadczenia odbiły się czkawką największemu amerykańskiemu bankowi. Z pewnością w tym roku działania firmy będą o wiele bardziej powściągliwe. Inaczej erozja wizerunku konglomeratu spod znaku czerwonego parasola dalej by postępowała.

W 2003 r. władze banku zapowiadają kolejną poprawę wyników finansowych. Aby przekonać inwestorów, że przyszłość rysuje się w różowych barwach, w styczniu Citigroup zdecydowała o podwyższeniu o 11% dywidendy na akcję (siedemnasty rok z rzędu). Niestety, otoczenie gospodarcze w krajach uprzemysłowionych wciąż pozostawia wiele do życzenia, a kłopoty na rynku brazylijskim miałyby o wiele większy wpływ na wynik niż kryzys argentyński. Prawdopodobne będą także kolejne odszkodowania. Bank jest wciąż uwikłany w spory sądowe z osobami fizycznymi (inwestorami i byłymi pracownikami Enronu).

Citigroup w liczbach

Reklama
Reklama

- Rok powstania: 1998

- Obszar działania: ponad 100 krajów

- Liczba pracowników: około 270 tys.

- Liczba prowadzonych rachunków: 200 mln

- Kapitalizacja rynkowa: 167,5 mld USD (19 II 2002 r.)

Reklama
Reklama

- Liczba akcji: 5 057 mln sztuk

- Wartość aktywów: 1 052 mld USD (2001 r.)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama