Reklama

Trupy w szafie Vistuli

Z Romanem Wenzlem, prezesem Vistuli, popieranym przez holenderskich udziałowców spółki, rozmawia Krzysztof Jedlak

Publikacja: 15.05.2003 08:55

Na ile szacuje Pan straty, jakie Vistula poniosła, realizując projekt Artisti Italiani?

W 2001 r. panowie Michał Wójcik i Janusz Płocica jako zarząd Vistuli podpisali umowę licencyjną. Ta umowa była zabezpieczona wekslem. Zakładała minimalne płatności licencyjne w wysokości 1,5 mln euro rocznie, płaciliśmy co roku z tego tytułu 150 tys. euro podatku u źródła (witholding tax). Kolejna inwestycja to budowa sklepów Artisti Italiani. 12 sklepów kosztowało 13 mln zł. Tyle pieniędzy zostało wydanych na meble i inne elementy wyposażenia. Nawiasem mówiąc, w momencie, kiedy przejąłem władzę w spółce, przeanalizowałem inwestycje i doszedłem do wniosku, że były realizowane w niezrozumiały sposób. Mam na myśli np. przedpłaty dla wykonawców w wysokości 100% należności. Potem były zakupy towarów. To kosztowało firmę 30 mln zł. Realizowano je przed rozpoczęciem przeze mnie pracy w firmie. W dużej mierze zrezygnowałem z niektórych transakcji, nie mogłem jednak rezygnować ze wszystkich. Do tej pory pozostały zapasy o wartości 16 mln zł. Trzeba coś z nimi zrobić. Priorytetem jest zmniejszenie strat i sprzedanie zapasów w taki sposób, żeby firma coś z tego miała.

Czy, Pana zdaniem, efekty finansowe projektu Artisti Italiani były w prawidłowy sposób odzwierciedlone w księgowości spółki, w tym w sprawozdaniach finansowych przekazywanych na Giełdę Papierów Wartościowych?

Nie mamy dostępu do wszystkich danych. Zajmie to trochę czasu, zanim dowiemy się całej prawdy.

Mam na myśli okres realizacji projektu, poprzedzający powołanie Pana na stanowisko prezesa spółki w czerwcu 2002 r. Po objęciu stanowiska mógł Pan przecież dokonać takiej analizy.

Reklama
Reklama

Wtedy właśnie zdecydowałem o utworzeniu rezerw związanych z projektem...

Powtarzam: mam na myśli okres poprzedzający objęcie przez Pana stanowiska i utworzenie rezerw. Projekt był już wówczas zaawansowany...

Wszystkie decyzje były podejmowane, a koszty ponoszone wcześniej - zanim pojawiłem się w firmie.

I właśnie o to pytam: czy, w Pana ocenie, były prawidłowo odzwierciedlone w sprawozdaniach finansowych spółki?

Nie. Uważam, że nie. Zapasy na koniec 2001 r. były raportowane jako aktywa, weksle zaś, którymi spółka miała zapłacić za towary i licencje, nie były uwzględnione w bilansie. Były traktowane jako pozycje pozabilansowe.

Skoro uważa Pan, że nie były właściwie odzwierciedlone w sprawozdaniach spółki, czemu nie powiadomił Pan o wątpliwościach Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz prokuratury?

Reklama
Reklama

Nie akceptowałem tego bilansu. Przed końcem czerwca 2002 r. stworzyłem rezerwy na 45 mln zł, aby uwzględnić w sprawozdaniach finansowych posiadane informacje i odzwierciedlić wartość netto zapasów, w tym związanych z projektem AI. To była informacja publiczna.

Jeżeli jednak istniały podejrzenia co do rzetelności sprawozdawczości finansowej spółki, to należało powiadomić KPWiG i prokuraturę...

Powtarzam: kwestie związane z rezerwami były publiczną informacją. Wszedłem do spółki jako lekarz, żeby ją uzdrowić. Moim pierwszym krokiem było stworzenie rezerw.

Czy, Pana zdaniem, realizacja projektu Artisti Italiani służyła drenażowi finansowemu spółki?

Musimy być ostrożni przy takich wypowiedziach. Fakty są takie, że pan Wójcik był od początku częścią zespołu realizującego ten projekt...

Pytam jednak o Pana opinię na temat tego projektu.

Reklama
Reklama

Uważam, że Vistula nie miała odpowiednich środków, by wejść w takie przedsięwzięcie. W roku 2000 spółka podjęła decyzję o zakupie własnych akcji, które trafiły do jej firm zależnych. To było finansowane kredytami. Kapitał firmy nie pozwalał jej potem na to, żeby realizować projekt Artisti Italiani. Poza tym założenia umowy licencyjnej nie były realistyczne. Zakładano sprzedaż roczną na poziomie minimum 40 mln zł, tymczasem było to 11 mln zł w ciągu dwóch lat.Jak Pan ocenia: czy wszystkie umowy i operacje dokonane w związku z realizacją projektu Artisti Italiani były legalne?

Być może nie wszystkie płatności zostały rozliczone tak, jak trzeba. Po objęciu spółki skupiałem się jednak na analizie ekonomicznej, na znajdywaniu błędów projektu, a nie na analizie prawnej. Nie mieliśmy żadnych podejrzeń, że jakieś działania były nielegalne.

Czy jest lub był Pan związany z firmami Marhil Holding lub Intraco Monte Carlo, kontrahentami Vistuli w projekcie Artisti Italiani?

Nie, nigdy nie byłem z nimi związany. Wypowiedzi pana Wójcika, że jestem z nimi jakoś powiązany, są zupełnie bezpodstawne. Bardzo nas one dziwią, skoro pan Wójcik był utopiony w tym projekcie od początku po same uszy.

Dlaczego w takim razie zaraz po objęciu funkcji w czerwcu 2002 r. nie zakończył Pan współpracy z panem Wójcikiem, wówczas członkiem zarządu?

Reklama
Reklama

Powiem prawdę. Podczas pierwszego spotkania z radą nadzorczą postawiłem warunek: z firmy muszą odejść menedżerowie związani z nią w przeszłości. Rada nadzorcza poinformowała mnie jednak, że byłoby to niepolityczne, że pan Wójcik pracuje w firmie od 7 lat i może się przydać w trakcie jej restrukturyzacji. Jako lekarz spółek, ekspert od restrukturyzacji firm, po raz pierwszy spotkałem się z sytuacją, że nie miałem całkowicie wolnej ręki przy podejmowaniu działań. Pod koniec listopada złożyłem dymisję, bo rada nadzorcza chciała powierzyć funkcje związane z restrukturyzacją firmy panu Wójcikowi.

Projekt Artisti Italiani był popierany przez holenderskich akcjonariuszy spółki - Bosta BV i H.I.P. Holding, którzy teraz popierają Pana jako prezesa Vistuli. W powszechnym mniemaniu to oni odpowiadają za realizację tego przedsięwzięcia i kłopoty finansowe Vistuli...

Byłem w czerwcu i ponownie, po mojej dymisji w grudniu 2002 r., wybrany na prezesa przez radę nadzorczą. To jedyna władza nade mną. Odpowiadam przed radą nadzorczą i nie reprezentuję żadnego akcjonariusza. To byłaby kompromitacja mojej funkcji, gdyby było inaczej. Nie można też powiedzieć, że za coś odpowiadają akcjonariusze. To zarząd bierze pełną odpowiedzialność za działania spółki.

Czy wcześniej współpracował Pan z H.I.P. Holding i Bosta przy jakimkolwiek projekcie?

Nie.

Reklama
Reklama

Czy poza Artisti Italiani są inne trupy w szafie Vistuli?

Nie wiem. Od kilku miesięcy nie mamy wglądu w to, co się dzieje w firmie. Nie wykluczamy, że pojawiły się jakieś dodatkowe należności. Boimy się tego. Najgorsze, że nie jest realizowany budżet spółki. Wyniki są gorsze, niż zakładał opracowany przeze mnie biznesplan.

Dziękuję za rozmowę.

VRG
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama