Na ile szacuje Pan straty, jakie Vistula poniosła, realizując projekt Artisti Italiani?
W 2001 r. panowie Michał Wójcik i Janusz Płocica jako zarząd Vistuli podpisali umowę licencyjną. Ta umowa była zabezpieczona wekslem. Zakładała minimalne płatności licencyjne w wysokości 1,5 mln euro rocznie, płaciliśmy co roku z tego tytułu 150 tys. euro podatku u źródła (witholding tax). Kolejna inwestycja to budowa sklepów Artisti Italiani. 12 sklepów kosztowało 13 mln zł. Tyle pieniędzy zostało wydanych na meble i inne elementy wyposażenia. Nawiasem mówiąc, w momencie, kiedy przejąłem władzę w spółce, przeanalizowałem inwestycje i doszedłem do wniosku, że były realizowane w niezrozumiały sposób. Mam na myśli np. przedpłaty dla wykonawców w wysokości 100% należności. Potem były zakupy towarów. To kosztowało firmę 30 mln zł. Realizowano je przed rozpoczęciem przeze mnie pracy w firmie. W dużej mierze zrezygnowałem z niektórych transakcji, nie mogłem jednak rezygnować ze wszystkich. Do tej pory pozostały zapasy o wartości 16 mln zł. Trzeba coś z nimi zrobić. Priorytetem jest zmniejszenie strat i sprzedanie zapasów w taki sposób, żeby firma coś z tego miała.
Czy, Pana zdaniem, efekty finansowe projektu Artisti Italiani były w prawidłowy sposób odzwierciedlone w księgowości spółki, w tym w sprawozdaniach finansowych przekazywanych na Giełdę Papierów Wartościowych?
Nie mamy dostępu do wszystkich danych. Zajmie to trochę czasu, zanim dowiemy się całej prawdy.
Mam na myśli okres realizacji projektu, poprzedzający powołanie Pana na stanowisko prezesa spółki w czerwcu 2002 r. Po objęciu stanowiska mógł Pan przecież dokonać takiej analizy.