Ze zdumieniem czytam publikowane przez spółki listy akcjonariuszy, obecnych na walnych zgromadzeniach. Okazuje się bowiem, że nawet firmy interesujące sporą liczbę drobnych inwestorów nie są w stanie zachęcić ich do udziału w WZA. Ze stratą, oczywiście, dla tychże inwestorów.
W ostatnim walnym Zakładów Elektrod Węglowych wziął udział tylko jeden akcjonariusz - inwestor strategiczny. Zdecydował o wycofaniu firmy z publicznego obrotu. W przypadku ZEW sprawa była jasna: niemiecki koncern, przejmując kontrolę nad spółką w 2000 r., oświadczył, że do końca 2002 r. nie wycofa jej z giełdy. Termin upłynął. Ile jednak było takich przedsiębiorstw, w których inwestorzy obiecywali jedno, a robili coś zupełnie innego? Nie przypominam sobie jednak, aby oburzeni akcjonariusze, z wyjątkiem bodaj tylko Grajewa, próbowali temu przeciwdziałać. Z reguły poddają się bez walki.
Co ciekawe, niechęć do uczestniczenia w walnych dotyczy także firm o mniejszej koncentracji kapitału. Na przykład Próchnika - jednego z ulubieńców - proszę spojrzeć na obroty w ostatnim czasie - giełdowych spekulantów. Na ostatnie WZA zarejestrowały się jedynie dwie instytucje. A Próchnik, bynajmniej, nie jest wyjątkiem. Walne spółki podsumowywało ubiegły rok i było okazją do bliższego zapoznania się z planami na przyszłość. Jakoś nie było chętnych, aby z tej okazji skorzystać.
Inny przykład to 4Media. Na jej walnym w listopadzie ubiegłego roku, poprzedzającym głośny i bolesny dla wielu akcjonariuszy upadek spółki, stawiło się raptem kilkunastu udziałowców. Nie licząc instytucji, było w tym gronie jedynie kilku graczy nie związanych z menedżmentem holdingu. Niestety, zabrakło chętnych do rozliczenia zarządu z pustych obietnic i kłamstw. A szkoda.
Czasem jedno kłopotliwe pytanie może wiele zmienić. Przykładem Lentex, który przymierza się do wyodrębnienia produkcji w kilku zależnych podmiotach. Pytanie akcjonariusza o to, czy spółka prowadzi negocjacje w sprawie sprzedaży majątku, a jej doradcą jest główny udziałowiec, przyczyniło się jednak do tego, że uchwała na jednym z ostatnich walnych nie uzyskała wystarczającego poparcia. Indywidualny inwestor korzysta też umiejętnie z przysługujących mu praw, oprotestowując i skarżąc uchwały. W ten sposób zablokował wykorzystanie funduszu dywidendowego. Żeby była jasność: nie rozstrzygam, czy ma rację, czy też raczej przeszkadza w realizacji uzasadnionych ekonomicznie celów. Z całą pewnością jednak cały proces znalazł się na cenzurowanym, a akcjonariusz udowodnił, że mały gracz nie oznacza bezradny gracz.