W listopadzie 2002 r. Elektrim udzielił Zespołowi Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin 32 mln euro pożyczki. 15 czerwca minął termin jej spłaty. Ponieważ ZE PAK nie dysponowały taką kwotą, Elektrim postanowił rozwiązać problem w inny sposób.
W tym celu zastosował rozbudowany mechanizm. Pożyczył swojej firmie zależnej, Megadeks, 32 mln euro. Megadeks dokapitalizował na tę kwotę swoją spółkę zależną - Embud. Natomiast Embud pożyczył pieniądze PAK. Elektrownia musiała jak najszybciej oddać pieniądze Elektrimowi, który przekazał je w postaci kolejnej raty obligatariuszom. Zrobił to jednak po terminie, a wyżej opisana operacja nie znalazła zrozumienia wierzycieli.
Pod uchwałą zarządu akceptującą dokapitalizowanie Embudu nie podpisał się Piotr Rymaszewski, nominowany przez obligatariuszy członek zarządu Elektrimu. W odpowiedzi rada nadzorcza spółki zawiesiła go w pełnionej funkcji.
Nieformalny komitet obligatariuszy twierdzi, że w ten sposób Elektrim złamał postanowienia porozumienia z listopada 2002 r. i domaga się przywrócenia Rymaszewskiego na stanowisko. Według tej grupy wierzycieli, dokapitalizowanie Embudu miało znamiona wyprowadzenia 32 mln euro poza ich zasięg.
Zarząd Elektrimu uważa, że porozumienia nie złamał. Jednak wczoraj spółka podała, że rozliczyła się z Megadeksem. Zrobiła to, przejmując udziały w Embudzie. Piotr Rymaszewski nie chciał komentować tej decyzji ani odpowiedzieć na pytanie, czy by ją zaakceptował.