Zysk netto węgierskiej spółki (uważanej wciąż za potencjalnego partnera do fuzji z PKN Orlen) wyniósł w ostatnim kwartale 27,9 mld forintów (137,9 mln USD). Rok wcześniej miała stratę sięgającą 10,9 mld forintów. Analitycy spodziewali się jednak, że tym razem koncern zarobi przynajmniej 31 mld forintów. I byłoby to możliwe, bo węgierskiej spółce sprzyjały wysokie ceny ropy na rynkach światowych, gdyby nie kilka niesprzyjających czynników.
Przede wszystkim zaszkodziło mu osłabienie forinta wobec dolara, wskutek czego wzrosły relatywnie kwoty, jakie musiał przeznaczyć na spłatę kredytów zaciągniętych za granicą w amerykańskiej walucie. - Poza niekorzystnymi kursami walutowymi, MOL miał też problem z wysokimi podatkami - podkreślił, cytowany przez Bloomberga, Attila Vago, analityk biura Concorde Securities, który jednak wciąż wydaje spółce rekomendację "kupuj".
W takich okolicznościach w wypracowaniu zysku zgodnego z oczekiwaniami nie pomogła nawet wyższa od prognoz sprzedaż. Była ona większa o 19% niż rok wcześniej i sięgnęła 420,9 mld forintów. Analitycy spodziewali się ok. 409 miliardów. Zysk operacyjny skoczył do 46,1 mld forintów, z zaledwie 292 mln forintów w II kwartale ub.r. Duża w tym zasługa jednostki gazowej, która wypracowała zysk 11,3 mld forintów, wobec prawie 10 mld forintów straty rok wcześniej.
Piątkowy raport przyczynił się do obniżki ceny akcji węgierskiej spółki o 0,6%. To drobna korekta, zważywszy że od początku roku walory MOL-u zdrożały o 36%, a w czwartek ich kurs był rekordowy w historii spółki.