Akcje KGHM były jedną z lokomotyw ostatniej fali wzrostowej na GPW. Nawet uwzględniając wczorajszą przecenę, dały inwestorom zarobić 26,3% od 11 sierpnia, czyli od dnia, w którym WIG20 zanotował dołek. Żadna inna spółka wchodząca w skład indeksu nie zyskała w tym czasie aż tyle na wartości. Sam WIG20 wzrósł natomiast o 8,3%. Miedziowy koncern to także jedna z tych spółek, które mają największy wpływ na zmiany indeksu. Gdyby kurs KGHM pozostał taki sam, jak w momencie sierpniowego dołka WIG20, to przy założeniu, że skład indeksu pozostał niezmieniony (w rzeczywistości do indeksu weszło GTC), indeks blue chips miałby teraz wartość nie 1780 pkt, lecz 1738 pkt - czyli o 2% mniejszą. Zmiana kursu KGHM o każdy 1% powoduje obecnie zmianę WIG20 o 0,1% (przy założeniu, że kursy innych spółek stoją w miejscu).
Czynnikiem decydującym o poziomie notowań KGHM są ceny miedzi. Często jednak bywa, że inwestorzy nazbyt optymistycznie windują kurs spółki w oczekiwaniu na dalszą zwyżkę cen surowca. Niestety, zasada ta działa też w drugą stronę - wyprzedaż akcji koncernu bywa mocniejsza, niż wynikałoby to z sytuacji na rynku miedzi. Przykładowo, od połowy kwietnia do połowy maja notowania KGHM zanurkowały o blisko 27%, podczas gdy surowiec potaniał o niespełna 15%.