Zysk netto MOL-a w kwartale kończącym się 30 września wyniósł 73,6 mld forintów (385,5 mln USD), podczas gdy rok wcześniej spółka zarobiła 30,8 mld forintów. Wyniki okazały się znacznie lepsze od oczekiwań. Ankietowani przez agencję Bloomberga analitycy spodziewali się, że największa pod względem kapitalizacji spółka naftowa w regionie zarobi ok. 40 mld forintów. Sprzedaż firmy zwiększyła się o 27%, do 450,6 mld forintów, jednak w tym przypadku był to wynik niższy od oczekiwań ekspertów, spodziewających się ok. 470 mld forintów.

Za dobrym wynikiem węgierskiej spółki stoją przede wszystkim wyższe wpływy z marży rafineryjnej. MOL skorzystał na rosnącym popycie na paliwa. Jednostka zajmująca się rafinacją i marketingiem odnotowała aż 176-proc. wzrost zysku operacyjnego, do 59,1 mld forintów. - Skorzystaliśmy także z tego, że mamy podłączenie do rurociągów z Rosji, dzięki czemu możemy taniej kupować ropę niż te spółki, które muszą transportować ten surowiec tankowcami - powiedział na konferencji prasowej w Budapeszcie jeden z dyrektorów generalnych spółki Gyorgy Mosonyi. - Inwestycje, które poczyniliśmy w ostatnich latach, przynoszą teraz efekty - dodał.

W innych segmentach działalności MOL notował różne wyniki. Zysk operacyjny jednostki gazowej spadł o 24%, do 12 mld forintów. Dział petrochemiczny, do którego zalicza się też spółka chemiczna TVK, wypracował zysk na poziomie operacyjnym w wysokości 3,8 mld forintów, po ubiegłorocznej stracie sięgającej 4,8 mld forintów. Jednostka specjalizująca się w eksploatacji złóż (MOL ma takie na Syberii wspólnie z Jukosem) powiększyła zysk operacyjny aż o 130%, do 18,9 mld forintów.

Węgierskiej spółce, podobnie jak innym koncernom naftowym na świecie, sprzyja też wysoka cena ropy na świecie. W ciągu ostatniego roku wartość rynkowa MOL-a podwoiła się. W piątek, po publikacji wyników, cena akcji wzrosła o 2,8%, do rekordowego poziomu 13 205 forintów, jednak w drugiej połowie sesji nieco spadła.