MOL ma już wszystkie zezwolenia potrzebne do wejścia na polską giełdę. KPWiG dopuściła akcje spółki do obrotu publicznego, zgadzając się na utajnienie zarobków zarządu koncernu. Postawiła tylko jeden warunek - publikacja prospektu emisyjnego w języku polskim.

W skrócie prospektu MOL wymienia kilka czynników ryzyka, jakie mogą towarzyszyć zakupowi jego akcji. Na pierwszym miejscu podaje wahania kursowe (kupuje surowce w dolarach), które w przypadku niekorzystnych dla spółki zmian mogą obniżyć uzyskiwane przez nią marże. Do ryzyka zalicza również uzależnienie od rosyjskich dostaw gazu ziemnego i ropy naftowej, a także ciążący na firmie obowiązek zapłaty za określone ilości gazu ziemnego, nawet w przypadku jego niższego zużycia (formuła "take or pay").

Większa reprezentacja branży

MOL będzie drugą po Orlenie firmą paliwową na GPW. Przerabia ropę naftową, sprzedaje w hurcie i detalu, handluje gazem, a poprzez spółkę zależną TVK produkuje i sprzedaje wyroby petrochemiczne. Ma 50% udziałów w spółce zajmującej się wydobyciem gazu i ropy naftowej na Syberii. Jest właścicielem Slovnaftu, największej firmy paliwowej na Słowacji. Od ubiegłego roku jest też mniejszościowym właścicielem INA - chorwackiego, narodowego koncernu paliwowego. Najwięksi akcjonariusze MOL-a to węgierska agencja prywatyzacyjna (11,8%), austriacki koncern OMV (9,1%) i inwestorzy finansowi, m.in. Alliance Capital Management.