Polska chce pozyskać nowe źródła dostaw surowca, który do tej pory w przeważającej mierze pochodzi z Rosji. Według amerykańskiej agencji informacji energetycznej (EIA) za 2003 rok, Libia to 11. na świecie eksporter ropy naftowej ze sprzedażą zagraniczną na poziomie 1,25 miliona baryłek dziennie.
Roczne zużycie ropy w Polsce to 17,4 miliona ton, z czego około 12 milionów ton przerabia płocki PKN.
Rynek chłodno podszedł do planów PKN. W piątek akcje spółki pogłębiły czwartkowy 3-procentowy spadek wywołany częściowo obawami o to, że będzie musiał on zapłacić za czeski Unipetrol więcej niż pierwotnie planował. Rezerwa inwestorów w stosunku do libijskiego projektu wynika z tego, że PKN jest nowicjuszem w przemyśle wydobywczym. "Nigdy tego nie robili, więc się na tym nie znają. Istnieje więc potencjalne ryzyko, że się na tym sparzą" - powiedział Ryszard Rusak z Union Investment.
Akcje PKN, które w trakcie sesji zniżkowały o ponad 2 procent, na zamknięciu odbiły się i przecena wyniosła 1,2 procent. Od początku roku straciły one niecałe 9 procent. W piątek indeks WIG20 wzrósł o 0,3 procent.
Chcąc zaistnieć w przemyśle wydobywczym, PKN musi się liczyć z tym, że poza specyficznym sposobem prowadzenia biznesu w Libii, wobec której niedawno USA i Unia Europejska zniosły sankcje gospodarcze, będzie musiał zmierzyć się z konkurencją. "Przede wszystkim trzeba się zastanowić jaką przewagę konkurencyjną w eksploracji złóż ma PKN. Przecież w Libii byli już przedstawiciele firm z Wielkiej Brytanii, Włoch czy USA. Polskie spółki będą musiały się z nimi zmierzyć, a to oznaczać może walkę cenową o koncesje" - powiedział jeden z analityków z londyńskiego biura maklerskiego. Obecnie firmy zagraniczne szukają w tym kraju Afryki Północnej możliwości inwestycyjnych.
"Poza tym jest dużo problemów dotyczących samego procesu wydobycia, poczynając od badań geologicznych, kończąc na sposobach wierceń. Upstream jest zupełnie innym biznesem niż petrochemia, z którym łączą się też inne ryzyka" - dodał analityk. PKN, który jest jedną z największych firm w Polsce pod względem przychodów, na tle światowej branży naftowej sytuuje się w drugiej lidze. Biorąc pod uwagę kapitalizację na poziomie 4,7 miliarda dolarów jest w tyle za swoim regionalnym konkurentem - węgierskim MOL-em, który wspólnie z Jukosem prowadzi firmę wydobywczą w Rosji.