Producent wykładzin i włóknin poprawił w zeszłym roku wyniki finansowe. Zgodnie ze wstępnymi danymi i deklaracjami zarządu, zrealizował prognozy, które mówiły o 192,8 mln zł przychodów i 13,7 mln zł zysku netto. - Rozliczenie ubiegłego roku nie jest zamknięte, ale zbliżamy się do końca. Nie przewiduję niespodzianek - mówi dyrektor finansowy Jerzy Kusina. Jak informowaliśmy, ze względu na niekorzystne otoczenie rynkowe (wzrost cen surowców i umocnienie złotego) firma może mieć kłopot z wypełnieniem planów dotyczących zysku operacyjnego (17,1 mln zł). Jednak dla inwestorów kluczowy jest zysk netto. Kluczowy w tym sensie, że dotychczas spółka jego większość przekazywała akcjonariuszom w postaci dywidendy. Wpływ miał na to z pewnością fakt, że Lentex kontrolowany był przez NFI, a wypłata z zysku była dla nich sposobem na zwiększenie zasobów gotówkowych. NFI opuściły firmę, ale w ich miejsce weszły inne instytucje finansowe (OFE, fundusze inwestycyjne, firmy asset management). Zarząd tym razem nie będzie jednak rekomendował wypłaty dywidendy. - Decyzję podejmie WZA. Zarząd na równi z dywidendą traktuje jednak buy back. Odkupiliśmy walory od akcjonariusza (Towarzystwo Finansowe Silesia - red.), który niekoniecznie był dobrze postrzegany przez pozostałych właścicieli i nie zawsze kierował się tylko prawami ekonomii. W efekcie pozostali udziałowcy mają większy udział w spółce - wyjaśnia J. Kusina. Teraz kapitał Lenteksu dzieli się na 6 025 tys. akcji, z tego 780 tys. ma spółka.
W ubiegłym roku, mimo przekazania akcjonariuszom niemal całego zysku za 2003 r. (ponad 5 mln zł), firma dużo inwestowała. Więcej niż wyniosła w tym czasie jej amortyzacja. Nakłady w segmencie wykładzin wyniosły około 12,5 mln zł, w segmencie włóknin - 9 mln zł. Buy back pochłonął prawie 14 mln zł (600 tys. papierów od Silesii po 23 zł). - Finansowaliśmy go kredytem krótkoterminowym - informuje dyr. Kusina.