Reklama

"Technika" analizowania mało płynnych akcji

WIG20 ma najwyższą wartość od lipca 2000 roku, WIG jest najwyżej w historii. Wartość indeksu największych spółek wzrosła w czasie tej fali, tj. od 21 stycznia, o ponad 10%. Kurs akcji Orlenu, które spisały się w tym czasie najlepiej, zyskał ponad 25%. Ale duża część inwestorów z utęsknieniem spogląda na kursy małych firm - ich notowania rosną jeszcze szybciej. Czy analiza techniczna umożliwia "ugryzienie" tego segmentu rynku?

Publikacja: 21.02.2005 10:07

Mimo że notowania dużych przedsiębiorstw szybko rosną, ich wysokie kursy nie budzą emocji. Akcje Orlenu po 50 zł? To interesuje tylko kilkudziesięciu menedżerów zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Drobni inwestorzy pasjonują się walorami Alchemii, Baumy czy Energoaparatury - mimo że linie kursu tych spółek wyczyniają na wykresie nieokiełznane harce i wydają się praktycznie nieprzewidywalne. W zamian za to oferują, przynajmniej na papierze, bardzo atrakcyjne stopy zwrotu. W tym samym czasie, kiedy notowania Orlenu wzrosły o 1/4, kurs Energomontażu Południe wzrósł o 61%, a Baumy nawet o 117,1%.

Różnica w płynności

To co różni spółki z WIG20, od mniejszych przedsiębiorstw to także płynność akcji. Jeśli na przykład przed piątkową sesją założyliśmy, że chcemy kupić walory Orlenu po 46 zł, to z dużym prawdopodobieństwem zrealizowalibyśmy po tej cenie każde zlecenie, bez powodowania zmian notowań. Natomiast zaplanowana przed piątkową sesją sprzedaż walorów Alchemii po 20,5 zł nie musiała zakończyć się powodzeniem. Choć kurs ten mieści się w zakresie piątkowych wahań, to po tej cenie zawarto tylko trzy transakcje opiewające łącznie na... 309 akcji. Różnię między obydwoma firmami dość dobrze oddaje średnia wartość dziennych obrotów (choć obroty to nie to samo co płynność), która w 2005 roku dla Orlenu wynosi około 50 mln zł (licząc pojedynczo), a dla Alchemii 1,2 mln zł.

Obroty to nie wszystko

Płynność jest jednym z podstawowych elementów decydujących o bezpieczeństwie inwestycji. Możliwość sprzedaży papierów po mniej więcej przewidywalnej cenie daje poczucie komfortu, że zaplanowaną wcześniej strategię uda się wprowadzić w życie. W literaturze płynność uznaje się też za jeden z ważniejszych elementów decydujących o tym, czy na danym rynku można posługiwać się analizą techniczną. Z reguły uważa się, że ten rodzaj podejścia do analizy można stosować tylko, jeśli mamy do czynienia z procesami masowymi. Gdyby kryterium płynności przestrzegać rygorystycznie, to "techniczne" podejście byłoby uzasadnione tylko w przypadku kilku spółek z WIG20.

Reklama
Reklama

Nie znaczy to jednak, że pewnych elementów, wywodzących się z analizy technicznej, nie można wykorzystać do mało płynnych walorów. Można wręcz zaryzykować twierdzenie, że włączenie kilku wskaźników, zamiast zdawania się na własny nos, może podnieść skuteczność inwestowania w mało płynne spółki. Czy warto było kupić papiery Alchemii - trzymajmy się już tego przykładu - w styczniu 2004 roku? Raczej nie. Kosztowały wtedy mniej więcej 8 zł, zmienność i obroty były minimalne. Teraz wprawdzie są wyceniane na ponad 20 zł, ale nie wiem, czy można znaleźć choć jednego inwestora (poza rodziną Romana Karkosika), który na przykład przetrzymałby spadek notowań do mniej niż 4 zł w sierpniu zeszłego roku.

Zmienność i wybicieWażne jest, żeby kupić akcje w takim momencie, kiedy ich kurs może pójść w górę. Większe będą na to szanse, jeśli padnie jakiś techniczny sygnał kupna (to przyciąga inwestorów posługujących się w doborze spółek wykresami) i jednocześnie zostanie on poparty większą zmiennością. Chodzi o to, żeby wykres nie tyle "przeczołgał się" przez poziom, który część inwestorów uważa za opór, ale pokonał go z pewnym impetem. Mówiąc w skrócie, pomocne będzie określenie pewnych warunków brzegowych, które wykres musi spełniać, żeby warto było rozważyć kupno danych akcji. Jak ujął to jeden z internautów: "każdy ma prawo do swojej własnej definicji trendu. Dla uproszczenia załóżmy (...), że nie mówię o trendzie a o "bułkach z masłem". (...) Jeśli występują w danej chwili, gram zgodnie z regułami wyznaczonymi przez "bułki z masłem". Jeśli akurat ich brak, to stosuję inny zestaw reguł. (...) Ważne jest to, aby nie podważać raz przyjętej przez siebie definicji". Trzymając się tej metodologii - możemy na przykład przyjąć, że na wykresie Alchemii "bułka z masłem" występuje, jeśli kurs rośnie do najwyższego poziomu od czterech tygodni (kryterium wybicia) i jednocześnie zmienność jest dwukrotnie (np. wskaźnik TR) większa od swojej 20-dniowej średniej (ATR z 20 sesji). Na wykresie Alchemii tak zdefiniowana "bułka z masłem" pojawiła się na przykład w połowie września 2004 roku, w połowie listopada 2004 roku, albo na początku lutego 2005 roku (sugerując tym samym kupno akcji dokładnie na szczycie). Takie podejście do inwestowania w małe spółki może okazać się skuteczniejsze od polegania na własnej intuicji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama