Reklama

Miliard w poniedziałek

Decyzja regulatora rynku telekomów w Polsce i zapowiedź strajku pracowników narodowego operatora mogły przyspieszyć wyprzedaż akcji Telekomunikacji Polskiej. Według analityków, wczorajszy spadek kursu może być początkiem korekty.

Publikacja: 15.03.2005 06:14

Akcje Telekomunikacji Polskiej traciły w poniedziałek nawet 4,2%. Na zamknięciu sesji kosztowały 20,7 zł, o 3,3% mniej niż w piątek, a kapitalizacja narodowego operatora skurczyła się w porównaniu z piątkową o blisko miliard (980 mln) zł.

Michał Marczak, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku, tłumaczy wczorajszą zniżkę na trzy sposoby.

Zasady URTiP-u

Pierwsza przyczyna spadku kursu telekomunikacyjnej firmy to, według M. Marczaka, decyzja Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Urząd przyjął zasady tzw. rachunkowości regulacyjnej i metod kalkulacji kosztów, jakie TP, jako narodowy operator, będzie stosować, budując cennik usług. URTiP i konkurencja będą mieć możność oceny, czy TP proponuje współpracę na racjonalnych czy zbyt wygórowanych zasadach. M. Marczak zwraca uwagę, że TP będzie musiała przystosować swój kosztorys do zasad obowiązujących w Unii Europejskiej, co w efekcie może oznaczać spadek cen połączeń.

Zwolnienia

Reklama
Reklama

Druga przyczyna przeceny walorów TP to informacja o procedurze zwolnień rozpoczętej przez spółkę. Zgodnie z zapowiedziami z grudnia 2004 r., firma zamierza zmniejszyć liczbę etatów o 3,5 tys. Pracownicy, reprezentowani przez związki zawodowe, zapowiedzieli opór i zorganizowali referendum strajkowe. Jego wyniki mają być znane w tym tygodniu. Z wstępnych, udostępnionych już danych wynika jednak, że większość pracowników TP jest gotowa przystąpić do strajku.

W piątek wieczorem Telekomunikacja poinformowała, że rozpoczęła proces informowania poszczególnych organizacji związkowych o rozpoczęciu procedury zwolnień. W opublikowanym komunikacie zadeklarowała też, że przygotowała projekt porozumienia ze związkami i jest gotowa do negocjacji. Treść komunikatu wskazuje, że propozycje zarządu TP polegają przede wszystkim na wypłacie dodatkowych świadczeń na rzecz odchodzących z pracy osób. TP podała, że będzie dążyła do tego, aby redukcje opierały się w jak największym stopniu na dobrowolnych odejściach.

- Nawet jeśli koszty z tytułu redukcji 3,5 tys. etatów wyniosą o 100 mln zł więcej - a to byłoby naprawdę dużo - niż zakładał zarząd, to i tak nie usprawiedliwiałoby to tak znaczącego spadku kursu - komentuje M. Marczak. Wyniki za IV kwartał 2004 r. grupy TP zostały obciążone 130 mln zł rezerwy z tytułu planowanych zwolnień.

Ewentualne negocjacje ze związkowcami zaczną się, gdy propozycje zarządu dotrą do wszystkich organizacji.

Pierwsze sygnały

Analityk wskazuje, że możemy mieć do czynienia z początkiem korekty, po około 4-miesięcznej hossie na papierach Telekomunikacji. - Kurs spółki zachowywał się o wiele lepiej niż innych telekomunikacyjnych firm notowanych w Europie. Wycena TP różniła się od banchmarku o 30%. Być może mamy do czynienia z wyjściem zachodnich funduszy inwestycyjnych, które kilka miesięcy temu ulokowały swoje środki w papierach - zastanawia się M. Marczak.

Reklama
Reklama

Andrzej Knigawka, analityk ING Securities, również jest zdania, że mamy do czynienia z realizacją zysków. W jego ocenie, sprzedawać papiery TP mogą zarówno zagraniczni, jak i krajowi inwestorzy instytucjonalni. Przypomina, że poziom alokacji aktywów funduszy emerytalnych w akcjach wynosi 34%, co jest bliskie historycznego maksimum.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama