Druga przyczyna przeceny walorów TP to informacja o procedurze zwolnień rozpoczętej przez spółkę. Zgodnie z zapowiedziami z grudnia 2004 r., firma zamierza zmniejszyć liczbę etatów o 3,5 tys. Pracownicy, reprezentowani przez związki zawodowe, zapowiedzieli opór i zorganizowali referendum strajkowe. Jego wyniki mają być znane w tym tygodniu. Z wstępnych, udostępnionych już danych wynika jednak, że większość pracowników TP jest gotowa przystąpić do strajku.
W piątek wieczorem Telekomunikacja poinformowała, że rozpoczęła proces informowania poszczególnych organizacji związkowych o rozpoczęciu procedury zwolnień. W opublikowanym komunikacie zadeklarowała też, że przygotowała projekt porozumienia ze związkami i jest gotowa do negocjacji. Treść komunikatu wskazuje, że propozycje zarządu TP polegają przede wszystkim na wypłacie dodatkowych świadczeń na rzecz odchodzących z pracy osób. TP podała, że będzie dążyła do tego, aby redukcje opierały się w jak największym stopniu na dobrowolnych odejściach.
- Nawet jeśli koszty z tytułu redukcji 3,5 tys. etatów wyniosą o 100 mln zł więcej - a to byłoby naprawdę dużo - niż zakładał zarząd, to i tak nie usprawiedliwiałoby to tak znaczącego spadku kursu - komentuje M. Marczak. Wyniki za IV kwartał 2004 r. grupy TP zostały obciążone 130 mln zł rezerwy z tytułu planowanych zwolnień.
Ewentualne negocjacje ze związkowcami zaczną się, gdy propozycje zarządu dotrą do wszystkich organizacji.
Pierwsze sygnały
Analityk wskazuje, że możemy mieć do czynienia z początkiem korekty, po około 4-miesięcznej hossie na papierach Telekomunikacji. - Kurs spółki zachowywał się o wiele lepiej niż innych telekomunikacyjnych firm notowanych w Europie. Wycena TP różniła się od banchmarku o 30%. Być może mamy do czynienia z wyjściem zachodnich funduszy inwestycyjnych, które kilka miesięcy temu ulokowały swoje środki w papierach - zastanawia się M. Marczak.