Reklama

Oddalają się szczyty hossy

Indeksy w Europie Środkowowschodniej spadły szósty dzień z rzędu. W odreagowaniu po środowej wyprzedaży przeszkodziły kiepskie nastroje na światowych giełdach. Choć analitycy na ogół nie obawiają się definitywnego zakończenia hossy, to przyznają, że powrót indeksów do ostatnich szczytów może zająć raczej kilka miesięcy niż kilka tygodni.

Publikacja: 18.03.2005 06:20

Wczoraj inwestorzy nadal pozbywali się akcji. Indeksy czeski (PX50) i węgierski (BUX) straciły na wartości po ok. 1%. Wskaźnik CECE obejmujący notowania 25 najważniejszych spółek regionu zniżkował o 1,9%. Od szczytu, w ciągu sześciu sesji spadł już o 11,9%. Na GPW sytuacja nieco się uspokoiła - straty zaczęły powoli odrabiać m.in. PKN i Pekao. Jednak za sprawą mocno zniżkujących akcji Telekomunikacji Polskiej, WIG20 poszedł w dół o kolejne 0,6%. Obawy rynku wywołuje groźba strajku w TP. Nerwowo było nadal na rynku walutowym, gdzie sprzedawano złotego. Po godzinie 13.00 euro przekroczyło poziom 4,14 złotego. Po południu nasza waluta nieznacznie się umocniła, ale i tak euro pozostało powyżej 4,10 zł, rosnąc o ponad 1% względem poziomu ze środy.

Poprawa nastrojów

będzie stopniowa

Analitycy wskazują, że to właśnie osłabienie lokalnych walut wywołało przecenę na rynku akcji w regionie. - Inwestorzy zagraniczni przestraszyli się, że ze słabnięciem walut zaczną topnieć ich zyski z akcji przeliczone na euro lub dolary. Stwierdzili więc, że nadszedł już czas na realizację pokaźnych zysków - wyjaśnia Pawel Sobisek, czeski analityk HVB. Mimo to uważa, że to jeszcze nie definitywny koniec hossy w regionie. - Ostatnia zwyżka notowań była bardzo szybka, ale nie powiedziałbym, że spółki stały się już przewartościowane. Pozytywnym impulsem powinny być wyniki finansowe firm za I kwartał. Oczekujemy, że zostaną one dobrze odebrane przez rynek. Umożliwi to stopniową zwyżkę notowań. Nie będzie już tak szybkiego napływu kapitału zagranicznego jak w lutym, ale raczej stopniowy powrót inwestorów. Dzięki temu do maja lub czerwca indeks powinien powrócić do historycznego maksimum - uważa P. Sobisek.

Dlaczego przecena w naszym regionie była znacznie większa niż na światowych rynkach akcji? - Wynika to z typowych zachowań globalnych inwestorów. Kiedy sytuacja na giełdach robi się nerwowa, zawsze najpierw realizują oni zyski na tych rynkach, gdzie najwięcej udało im się zyskać. Tymczasem to właśnie akcje w naszym regionie były w ostatnich miesiącach "gwiazdą" i pozwoliły dużo zarobić. Dlatego teraz tak mocno uderzyło w nie globalne ochłodzenie nastrojów - wyjaśnia Kornel Sarkadi-Szabo, węgierski analityk Raiffeisen Banku. Także jego zdaniem, nie należy oczekiwać szybkiej zwyżki kursów. - Dodatkowym czynnikiem ryzyka są negatywne sygnały płynące z rynku ropy naftowej. Możliwa silna korekta ceny tego surowca negatywnie przełoży się na notowania lokalnych koncernów, takich jak PKN czy MOL. To może jeszcze bardziej pociągnąć w dół indeksy - zauważa K. Sarkadi-Szabo.

Reklama
Reklama

Chwilowe zachwianie

Większym optymistą jest natomiast Tomasz Bardziłowski, prezes CA IB Securities. - Przecenę w regionie wywołały czynniki globalne - oczekiwany wzrost rentowności obligacji amerykańskich, który zniechęca do inwestycji w akcje. Czynniki strukturalne pozostają jednak korzystne. Oczekiwane obniżki stóp procentowych w Polsce powinny pozytywnie wpłynąć na rynek akcji. Dlatego trwająca korekta to nie koniec hossy, ale raczej okazja do zakupów - uważa T. Bardziłowski. Analityk nie sądzi także, że do zmiany tendencji doszło już na rynku walutowym. - W krótkim terminie złoty może jeszcze spaść do poziomu 4,2 zł za euro, ale jest to tylko korekta. W dłuższym okresie oczekujemy ponownego umocnienia naszej waluty. Na koniec roku euro może być znowu notowane w okolicach 4 zł - dodaje T. Bardziłowski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama