Skarb Państwa kontroluje ponad 44% akcji KGHM. Zmiany koalicji rządowej do tej pory prowadziły też do zmian w składzie zarządu spółki. Wiktor Błądek, który jest prezesem KGHM od końca marca 2004 r., nie ukrywa SLD-owskich sympatii. A ta partia zgodnie z sondażami wyborczymi wkrótce będzie w opozycji. O tym, że prezes Błądek będzie kandydatem Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego do zarządu miedziowej spółki, poinformował wczoraj Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący związku, poseł SLD i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Skarbu. Aby zostać oficjalnie zgłoszonym na listę wyborczą, prezes Błądek musi zdobyć 15% głosów poparcia wśród pracowników (ok. 2,7 tys. osób). Wybory zaplanowano na 18 i 19 maja i zostaną przeprowadzone równocześnie z wyborami reprezentantów załogi do rady nadzorczej.
Ryszard Zbrzyzny uważa, że Wiktor Błądek jest najlepszym kandydatem do zarządu KGHM. - Będzie bronił interesów załogi. Będzie gwarantem realizowania obecnego planu rozwoju firmy. Po wyborze umocni się jego pozycja w zarządzie i uchroni KGHM przed zakusami ludzi, którzy np. zapowiadają prywatyzację firmy - twierdzi szef ZZPPM. R. Zbrzyzny przyznał, że obawia się, iż po wyborach parlamentarnych prawica zechce sprywatyzować KGHM i zapowiedział, że związek będzie się temu sprzeciwiał. Józef Czyczerski przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ "Solidarność" mówi, że jego związek zamierza zbojkotować wybory i nie wystawi żadnego kandydata. - Jeżeli urzędujący prezes chce ubiegać się o wybór z ramienia załogi, to naszym zdaniem powinien złożyć rezygnację z funkcji prezesa. W przeciwnym razie zachodzi podejrzenie, że będzie wykorzystywał stanowisko w kampanii - uważa J. Czyczerski. Według niego, pracownicy KGHM nie chcą tworzenia kolejnego wysokopłatnego stanowiska w strukturze zarządu.
Zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, w firmach zatrudniających ponad 500 osób załoga może wybrać swojego przedstawiciela do zarządu. W KGHM pracuje ok. 18 tys. osób. Do tej pory pracownicy koncernu nie głosowali nad reprezentantem do zarządu. Wybory będą ważne, jeżeli do urn pójdzie ponad połowa załogi i ponad 50% z nich odda głos na kandydata.
PAP
Komentarz