Podpisany wczoraj kontrakt będzie obowiązywał przez sześć sezonów, do maja 2008 r. Na jego podstawie Vistula szyć będzie dla Francuzów głównie garnitury, marynarki i spodnie. Wartość umowy - ponad 18 mln zł wg wczorajszego kursu euro - odpowiada około 15% ubiegłorocznej sprzedaży polskiego przedsiębiorstwa (wyniosła 121 mln zł w porównaniu ze 133 mln planowanymi na ten rok).
Przerób się opłaca?
Zlecenie będzie realizowane w formule przerobu uszlachetniającego. To znaczy, że Francuzi dostarczą krakowskiej firmie materiały i wzornictwo, a następnie odbiorą gotowe wyroby. Największą bolączką przy tego typu współpracy jest utrzymanie dodatniej rentowności kontraktu mimo wahań na rynku walutowym. Jak z tym problemem poradzi sobie Vistula? - Biorąc pod uwagę strukturę naszych przychodów i wydatków zmiany na rynku walutowym są dla nas neutralne. Poza tym jednak kontrakty przerobowe mogą zapewniać godziwą rentowność, co będzie widać np. w naszych wynikach za II kwartał. Ponadto pozwalają utrzymywać nam produkcję, która - skoro rozwijamy głównie dystrybucję odzieży - gwarantuje pewną dywersyfikację ryzyka - tłumaczy prezes Michał Wójcik.
Wykorzystane moce
Przed rokiem Vistula informowała już o zleceniu otrzymanym od De Fursac o wartości 700 tys. euro. Aktualny kontrakt jest pierwszym długofalowym. Z naszych informacji wynika, że na podpisanej umowie współpraca się nie zakończy. - To prawda. Zbliżenie między nami postępuje. Wymieniliśmy już z właścicielem francuskiej firmy - Edmundem Cohenem - listy intencyjne, mówiące o współpracy w zakresie zakupów, know-how czy projektowania kolekcji - przyznaje M. Wójcik.