Wynik ten jest lepszy od prognoz analityków, którzy przewidywali spadek przychodów w drugim kwartale do 4,49 miliarda złotych.
"To bardzo ładne dane. Przychody z usług telefonii stacjonarnej spadły mniej niż spodziewał się rynek. Pozytywne jest też to, że spadek ten został zrównoważony przez wzrost przychodów z telefonii komórkowej i transmisji danych" - powiedział Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.
W drugim kwartale 2005 roku przychody z telefonii stacjonarnej wyniosły 3,16 miliarda złotych a z telefonii komórkowej 1,58 miliarda. Całoroczna prognoza TP zakłada wzrost przychodów o jeden procent z 18,564 miliarda złotych w 2004 roku. W pierwszym półroczu sprzedaż zmniejszyła się o 1,5 procent, co oznacza, że w drugim kwartale telekomowi udało się wyhamować spadkową tendencję, ponieważ w pierwszym kwartale zmniejszyła się ona o trzy procent.
Również zysk operacyjny okazał się lepszy od prognoz rynkowych, które mówiły o 844 milionach, podczas gdy w rzeczywistości wzrósł on w okresie kwiecień-czerwiec 2005 do 1,07 miliarda złotych z 919 milionów w analogicznym okresie roku ubiegłego. "Okazało się, że kontrola wydatków jest trwała. To bardzo dobrze" - dodał Puchalski. Kurs TP wzrósł do godziny 10.14 o 1,4 procent do 21,9 złotego, podczas gdy WIG20 zyskał 0,1 procent.
Na poziomie zysku netto TP również pokazała wyższy wynik niż oczekiwali analitycy, ale niższy niż w drugim kwartale 2004 roku. TP podała, że w drugim kwartale 2005 roku jej zysk netto dla akcjonariuszy wyniósł 455 milionów złotych wobec 571 milionów rok wcześniej. Ankietowani przez Reutera analitycy spodziewali się zysku na poziomie 439 milionów złotych. Wynik drugiego kwartału minionego roku był znacząco podwyższony przez zysk z różnic kursowych. W drugim kwartale 2005 roku zysk na różnicach kursowych wyniósł 10 milionów złotych, podczas gdy rok wcześniej osiągnął 128 milionów złotych. O godzinie 16.30 rozpocznie się telekonferencja TP z analitykami.