M. Danielewski zaznaczył, że zarówno koszty ogólnego zarządu, jak i koszty sprzedaży pozostaną w tym roku na poziomie z ub.r. Dodał jednak, że jeśli będą dalsze opóźnienia w dwóch wymienionych już sektorach, zarząd CL pomyśli o tym, na co od dawna naciskają inwestorzy, i poszuka oszczędności. Chodzi przede wszystkim o zmniejszenie kosztów produktów i ściślejszą współpracę z podwykonawcami. M. Danielewski przyznał, że "są rezerwy w zatrudnieniu".
Rynek negatywnie przyjął informację o możliwej korekcie prognozy. Kurs ComputerLandu obniżył się o 4,5% do 97,4 zł (WIG20 stracił 1,06%).
Optymizm co do przyszłości
Mimo niepewności związanej z tegorocznym wynikiem, zarówno prezes jak i prezydent optymistycznie patrzą w przyszłość. ComputerLand czeka na rozstrzygnięcie przetargu na wdrożenie centralnego systemu bankowego w jednej z największych rosyjskich instytucji. Być może nastąpi to już w październiku. Startuje w konsorcjum, ale - według T. Sielickiego - 40% kontraktu popłynie do kasy giełdowej firmy. Według Danielewskiego, w pierwszym etapie może to być ok. 20 mln zł. Pewne nadzieje ComputerLand wiąże też z informatyzacją PGNiG.
T. Sielicki mówił też, że Polska ma szansę stać się europejskim centrum outsorcingu. Przedstawiciele CL przypominali też, że firma chce się rozwijać także dzięki fuzjom i przejęciom. W tym roku może na ten cel przeznaczyć 60 mln zł. Jeśli wyda całą kwotę, można szacować, że w 2006 r. przychody grupy wzrosną o dodatkowe 60 mln zł.
M. Danielewski zasygnalizował, że jeszcze w tym roku spółka zaproponuje obligatariuszom wcześniejszy wykup obligacji (część skupiła w 2004 r.). Czy operacja się powiedzie, zależy od posiadaczy papierów dłużnych - polskich instytucji finansowych. Jeśli się nie zgodzą, wykup nastąpi dopiero w maju przyszłego roku i pochłonie 80 mln zł.