Reklama

Zaginione dokumenty

W piątek odbyła się długo oczekiwana przez rynek rozprawa sądowa, w wyniku której Elektrim mógł utracić 48-proc. pakiet udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej. Do zamknięcia tego wydania PARKIETU sąd nie wydał orzeczenia w tej sprawie.

Publikacja: 27.08.2005 07:22

W piątek o 9.30 rozpoczęła się rozprawa w sprawie zapisu w krajowym rejestrze sądowym, który zmienił strukturę wspólników Polskiej Telefonii Cyfrowej. W lutym sędzia KRS wykreślił z rejestru Elektrim Telekomunikację i wpisał, że posiadaczem 48% udziałów PTC jest Elektrim. Zmienił też skład rady nadzorczej i zarządu telekomunikacyjnej firmy. Według prawników ET, zmiany w KRS-ie zostały przeprowadzone na podstawie sfałszowanej listy wspólników PTC. Twierdzili oni też, że "nowy" zarząd PTC nie został wybrany skutecznie, bo rada nadzorcza, która go wyłoniła, nie zebrała się zgodnie z prawem. Jeden z jej członków miał nie zostać poinformowany o posiedzeniu.

Zaprotestowało nie tylko ET. Do sądu trafiły jeszcze dwie apelacje: starego zarządu operatora Ery oraz Dariusza Oleszczuka i ET. Wszystkie apelacje były rozpatrywane na piątkowym posiedzeniu.

W piątek na sali sądowej stawili się pełnomocnicy Elektrimu, ET, a także starego i nowego zarządu PTC. Około pięć godzin pochłonęło sprawdzanie pełnomocnictw i rozpatrywanie wniosków formalnych. Około godz. 14.00, z urzędu, czyli bez wniosków którejkolwiek ze stron, sąd wyłączył z postępowania Elektrim. - Nie podano uzasadnienia - mówił Tomasz Matwiejczuk z Elektrimu. Spółka wniosła, aby "na zasadzie wzajemności" wyłączyć też ET. Sąd odrzucił jednak ten wniosek. Wtedy giełdowa firma zapowiedziała, że odwoła się od tej decyzji. Zaproponowała, aby odroczyć rozprawę do czasu, gdy sąd wyższej instancji rozpatrzy to odwołanie. Także i ten wniosek sąd odrzucił.

Z postępowania zostali wyłączeni natomiast pełnomocnicy "starego" zarządu PTC (jego członkowie to Ryszard Pospieszyński i Jonathan Eastick).

Następnie sąd wysłuchał argumentacji stron, czyli "nowego" zarządu PTC oraz ET. Około godz. 16.00 ogłoszono kolejną przerwę. Potem jeszcze jedną - znowu na wniosek formalny nowego zarządu PTC. Tym razem chodziło o to, że w aktach sprawy brakowało jednego, ale istotnego - według prawników - dokumentu. Jak mówił T. Matwiejczuk, miał on świadczyć o tym, że kilka miesięcy temu sąd umorzył postępowanie w sprawie apelacji ET od decyzji o wpisie do KRS-u. To z kolei oznaczałoby, że ET nie może się już odwoływać w tej sprawie. Przedstawiciele Elektrimu i nowego zarządu PTC sugerowali, że orzeczenie celowo zniszczono.

Reklama
Reklama

Co uczynił sąd w tej sytuacji? Po przerwie zdecydował, że apelacja ET będzie rozpatrywana w odrębnym postępowaniu. W piątek zajmował się od tej pory już tylko odwołaniami "starego" zarządu PTC i Dariusza Oleszczuka. Potem ogłoszono kolejną przerwę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama