Sławomir Sklinda, analityk DI BRE Banku, w raporcie z 26 sierpnia podniósł cenę docelową walorów z 51,7 zł (szacunki z maja) do 58,9 zł. Podstawą wyceny były zdyskontowane przepływy pieniężne (DCF). Wzrost ceny docelowej to efekt zmiany założeń makroekonomicznych, w tym m.in. uwzględnienia wyższego kursu ropy oraz aktualizacji wartości Polkomtela. W dniu wydania rekomendacji notowania Orlenu wynosiły 52,5 zł. Ze względu na to, że potencjał wzrostu w stosunku do ceny docelowej był niższy niż 15%, analityk zdecydował się obniżyć zalecenie z "kupuj" do "akumuluj".
Kurs wystrzelił w górę
W ostatnich dniach Orlen był lokomotywą hossy na GPW. W czwartek kurs spółki zyskał prawie 6% przy obrotach przekraczających 336 mln zł. W piątek umocnił się o kolejne 2,4%, ustanawiając rekord na poziomie 60,9 zł. Obroty wyniosły 523 mln zł. - Akcje kupowali inwestorzy zagraniczni, w tym najprawdopodobniej ze Stanów Zjednoczonych. Wszystko wskazuje na to, że potrzeba będzie znacznie więcej czasu na odbudowanie mocy w Zatoce Meksykańskiej (chodzi o wydobycie ropy po przejściu huraganu Katrina - przyp. red.) i spółki rafineryjne poszły do góry. Orlenowi mogło też pomóc utworzenie konsorcjum z Grupą Zorlu i złożenie oferty na zakup prywatyzowanej tureckiej rafinerii Tupras. Nie zmieniam ceny docelowej Orlenu. Uważam, że się broni w naszym dziewięciomiesięcznym horyzoncie - mówi Sławomir Sklinda.
Wyższe prognozy cen ropy
DI BRE Banku podniósł szacunki średniej rocznej ceny baryłki ropy Brent do 50 USD w tym roku i 40 USD w latach kolejnych. W obu okresach zwiększył przewidywaną cenę o 10 USD. Uznał też, że długookresowa prognoza ceny ropy na poziomie 30 USD była zbyt konserwatywna. Przyjął też szybszą konwergencję stóp procentowych oraz korzystniejszy kurs walutowy (3,3 zł/USD). Aktualnie prognozowane ceny paliw, będące pochodną notowań ropy, także zwiększono.