Czym Pan sobie zasłużył na opinię Aleksandra Gudzowatego, szefa Bartimpeksu, który twierdzi, że jeśli chodzi o gaz ziemny, to jest Pan osobą niekompetentną?
Nie dziwię się tej opinii. Proszę pamiętać, że fortuna, jaką od 1993 r. budował dzięki Bartimpeksowi pan Aleksander Gudzowaty, była wprost proporcjonalna do kłopotów PGNiG. Im większe trudności w przeszłości miała nasza spółka, tym więcej pan Gudzowaty zarabiał na różnych projektach i transakcjach związanych z rynkiem gazu. A PGNiG miał kłopoty praktycznie przez całe lata 90., o czym miałem szansę przekonać się, będąc członkiem zarządu jednego z banków kredytujących. W 2001 r. otarł się nawet o utratę płynności finansowej i gdyby nie emisja euroobligacji, jaką poprzedni zarząd spółki musiał przeprowadzić na bardzo twardych warunkach postawionych przez obligatariuszy, sytuacja byłaby naprawdę bardzo poważna. W kolejnych latach udało się nam ustabilizować i następnie znacząco poprawić kondycję finansową, przez co pozycja pana Gudzowatego znacznie osłabła. Dzisiaj, kiedy PGNiG jest w bardzo dobrej sytuacji finansowej, nie potrzebujemy już pośredników. Stąd prawdopodobnie wynika ten atak. Panu Gudzowatemu może nie zależeć, aby PGNiG był w dobrej kondycji finansowej, bo prawdopodobnie dalej upatruje szansę, jak wielu podobnych mu biznesmenów, którzy w latach 90. robili fortuny w sektorze węgla kamiennego i stali głównie w ramach transakcji z państwowymi firmami, będącymi wówczas w złej sytuacji finansowej.
Co w takim razie chciał osiągnąć, składając do prokuratury zawiadomienie, w którym informuje, że poprzez zaniżenie wartości PGNiG przed ofertą publiczną, Skarb Państwa mógł w wyniku tej prywatyzacji ponieść duże straty...
Nie wiem. Ale ten atak trwa już dłuższy czas. Dlatego wystąpimy przeciwko Bartimpeksowi do sądu. Zamierzamy oskarżyć go o działanie na szkodę spółki, a także osób nią kierujących.
Czy oprócz na przykład przeprosin, zamierzają Państwo dochodzić odszkodowania?