Zanim węgierska firma zainkasuje od Niemców pieniądze, musi wypełnić postawione przez Komisję warunki. Powinna sprzedać pozostające jej po transakcji mniejszościowe udziały w spółkach zajmujących się obrotem hurtowym i przechowywaniem gazu (MOL WMT i MOL Storage). E.ON został z kolei zobowiązany do uwolnienia znacznej ilości rezerw gazu na rynku na konkurencyjnych warunkach. Niemiecka firma ma sprzedawać rywalom dystrybuującym gaz 1 mld m3 paliwa rocznie przez najbliższe 8 lat.
- Wierzę, że uzgodnione rozwiązania pozwolą na rozwój konkurencji na węgierskim rynku gazu i energii elektrycznej - oświadczyła Neelie Kroes, unijna komisarz ds. konkurencji.
Sprawa przejęcia gazowych aktywów MOL-a ciągnie się od jesieni zeszłego roku. Dokładnie 4 listopada 2004 r. E.ON zgodził się zapłacić 425 mln euro i przejąć 350 mln euro długu, by kupić 75% udziałów w spółkach MOL-a, zajmujących się przechowywaniem i handlem błękitnym paliwem, oraz 50% udziałów spółki joint venture, która kupuje gaz od Gazpromu. Regulatorzy rynku na Węgrzech pozwolili na to już w czerwcu, nakazując Niemcom zachowanie odrębności firm zajmujących się dystrybucją i handlem. Nakazali też E.ON-owi opracować i przedstawić plan dostaw gazu na Węgry, a także wdrożyć strategię zwiększenia pojemności magazynów gazu (opracowaną przez MOL-a).
Komisja Europejska zajęła się sprawą w lipcu. Uznała, że E.ON, który jest na Węgrzech dominującym graczem w dostawach energii elektrycznej, mógłby też opanować rynek gazu. MOL jest dawnym monopolistą w tym sektorze.
Inwestorzy źle przyjęli nakazy urzędników z Brukseli. Akcje MOL-a na giełdzie w Budapeszcie straciły wczoraj ok. 2%. W Warszawie kurs się nie zmienił i za papiery płacono po 308,5 zł.