Gaz nieistotny dla płytek
Swoje towary eksportuje za naszą wschodnią granicę także kilku giełdowych producentów płytek ceramicznych, m.in. Opoczno, Polcolorit i Cersanit. Spółki te nie planują jednak wykorzystać zaistniałej sytuacji do uzyskania przewagi nad miejscowymi producentami, którzy będą się musieli borykać ze wzrostem kosztów. - Ukraiński rynek płytek ceramicznych jest słabo rozwinięty. Import towarów sięga nawet 70-80%. Dlatego droższy gaz nie zmieni naszej pozycji wobec konkurencji - uważa Monika Chmielewska, rzecznik Opoczna.
Zdaniem Wiesława Cholewy, wiceprezesa krakowskiej firmy Variant (sprzedaje na Ukrainę akcesoria i kosmetyki samochodowe) wzrost cen gazu wcale nie musi oznaczać wzrostu kosztów produkcji. - Dotychczas na Ukrainie bardzo wiele gazu po prostu marnowano. Podwyżki mogą skłonić producentów do szukania oszczędności i wprowadzania technologicznych zmian - uważa W. Cholewa. Według niego, Variant raczej nie skorzysta więc na zaistniałej sytuacji. Nie oznacza to jednak, że zmieni swoje podejście do ukraińskiego rynku. - Mamy plany dotyczące tego rynku i zamierzamy je dalej realizować - powiedział wiceprezes spółki. Na Ukrainę trafia teraz ok. 15-20% eksportu Variantu.
- Koszty gazu czy w ogóle energii są w naszej branży znikome - mówi Grzegorz Winogradski, prezes Unimilu, producenta prezerwatyw. Ukraina jest wprawdzie dla tej krakowskiej spółki bardzo ważnym zagranicznym rynkiem zbytu, ale nowa sytuacja nie będzie mieć wpływu na wzrost eksportu.
Producenci się nie boją
Istotnych zmian nie spodziewają się również te spółki, które mają swoje fabryki za naszą wschodnią granicą. - Droższy gaz wpłynie na całą gospodarkę, ale na nas tylko pośrednio. Praktycznie tego nie odczujemy - uważa Andrzej Korzeb, członek zarządu firmy Forte. - W branży meblarskiej gaz i inne nośniki energii mają bardzo mały udział w kosztach - mówi też Krzysztof Piątkowski, odpowiedzialny za ukraińskie inwestycje meblarskiej firmy Wiko. Spółka ta używa gazu tylko do wypalania polakierowanych powierzchni mebli. - Bez trudu możemy go zastąpić ropą - dodaje K. Piątkowski.