PGNiG, mimo że jest jedną z największych firm w Polsce, od 1 stycznia ma tylko dwuosobowy zarząd. Taki stan jeszcze potrwa, bo gazowy potentat jest spółką z większościowym udziałem Skarbu Państwa. W związku z tym jego władze muszą być wyłonione w ramach postępowania kwalifikacyjnego, przeprowadzanego przez radę nadzorczą.

W zarządzie PGNiG są obecnie cztery wakaty: prezesa zarządu i trzech wiceprezesów odpowiedzialnych za: finanse, restrukturyzację grupy kapitałowej oraz sprawy techniczno-organizacyjne. W grudniu rada nadzorcza rozpoczęła postępowanie kwalifikacyjne na trzy pierwsze stanowiska - była więc nadzieja, że zostaną obsadzone w styczniu. Niestety, pod koniec grudnia, choć zgłosiło się wielu kandydatów, postępowanie zamknięto bez rozstrzygnięć. Powód? Rada nadzorcza zdecydowała, że powinna działać w pełnym składzie, a to mogło nastąpić dopiero po 1 stycznia, gdy miał do niej dołączyć Wojciech Arkuszewski, reprezentujący Skarb Państwa (obecnie SP ma większość). Postanowiono również, że nowe postępowanie obejmie wszystkie cztery wakaty, w tym po wiceprezesie Mieczysławie Jakielu (ds. techniczno-organizacyjnych).

Z naszych informacji wynika, że choć rada nadzorcza spotkała się w pełnym składzie 4 stycznia, procedura wyboru zarządu nie ruszyła z miejsca. Pośrednio potwierdza to Małgorzata Przybylska, rzecznik prasowy PGNiG: - O decyzjach rady nadzorczej w sprawie ogłoszenia konkursu na członków zarządu spółka będzie informować w raporcie bieżącym - powiedziała w poniedziałek. Do wczoraj nie chciała nam jednak podać, na kiedy zaplanowano kolejne posiedzenie rady. Z naszych ustaleń wynika, że zbierze się ona dzisiaj w południe i prawdopodobnie podejmie decyzję o otwarciu nowego postępowania.

W niedzielę premier K. Marcinkiewicz zapowiedział, że nowy zarząd PGNiG będzie wybrany jeszcze w styczniu. Jest to jednak mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że poprzednim razem rada nadzorcza czekała na oferty trzy tygodnie. Potem trzeba jeszcze przesłuchać kandydatów.