Reklama

Lentex na zakręcie

Z Piotrem Gawrysiem, prezesem Lenteksu, rozmawia Krzysztof Jedlak

Publikacja: 14.01.2006 07:13

Wyniki spółki istotnie się w ubiegłym roku pogorszyły. Przypomnę: po trzech kwartałach Lentex miał niespełna 125 mln zł przychodów i 119 tys. zł straty netto; spore straty, w tym na działalności operacyjnej, notował zarówno w III, jak i II kwartale. Jakich rezultatów za cały 2005 rok inwestorzy mogą się spodziewać?

Myślę, że dla inwestorów, którzy się spółką interesują, nie będzie niespodzianką brak poprawy wyników w końcówce roku, w IV kwartale. Rezultaty w III kwartale i - co widzieli przecież wszyscy, którzy się przyglądali firmie od pewnego czasu - także wcześniej były po prostu słabe. Na poziomie spółki matki sytuację ratowały tylko dywidenda od Tkanin Technicznych i sprzedaż majątku nieprodukcyjnego, np. nieruchomości.

A tych czynników, zdaje się, nie było już w IV kwartale...

Nie, nie było. Tak więc wyniki za cały rok nie będą, niestety, satysfakcjonujące. Tyle tylko w tej chwili mogę powiedzieć.

A czego możemy się pod tym względem spodziewać w tym roku? Jakie są plany?

Reklama
Reklama

Plan jest taki, by spółka stała się w tym roku rentowna i to już na poziomie operacyjnym. Ale to nie oznacza, że od razu będzie eksplozja wyników. Lentex potrzebuje czasu, by wykonać skok w przód. Zarząd pracuje nad strategią. Potem trzeba będzie ją wdrożyć, ustalić sposób jej finansowania. Myślimy także o inwestycjach, zwłaszcza w branży włóknin, np. dla przemysłu motoryzacyjnego, w którym chcemy mocniej zaistnieć. Ale przywrócenie dodatniej rentowności to podstawowe zadanie na ten rok.

To zadanie, jak rozumiem, dotyczy spółki matki, czyli Lenteksu, bo grupy już nie będzie?

Tak, chodzi o spółkę. Jeśli chodzi o grupę, na przełomie stycznia i lutego Tkaniny Techniczne zostaną wchłonięte przez Lentex.

Jak to jest, że firma, która w jednym roku ma prawie 11 mln zł zysku (grupa 8 mln zł zysku; dane za 2004 r.) i o której zarząd mówi, że jest w bardzo dobrej formie, w następnym roku pokazuje straty i musi się głęboko restrukturyzować? Trudno uwierzyć, że zdecydowały o tym tylko czynniki zewnętrzne. Albo rynek był wprowadzany w błąd, albo w Lenteksie stało się coś niedobrego. Proszę to wyjaśnić inwestorom.

Spółka była i jest dobrym przedsiębiorstwem. Na pogorszenie się wyników wpłynęło kilka czynników: i zewnętrznych, i wewnętrznych. Jeśli chodzi o zewnętrzne, to sytuacja jest dosyć łatwa do wyjaśnienia. Na pewno już pod koniec 2004 roku i później znacznie nasiliła się konkurencja. Myślę przede wszystkim o segmencie wykładzin, ale w przypadku włóknin to zjawisko także dało o sobie znać. Mam na myśli nie tylko import z Chin i Turcji, ale i z Europy, zwłaszcza w przypadku wykładzin. Bardzo agresywnej postawie konkurentów sprzyja silny kurs euro. Obserwujemy cały czas, jak przedstawiciele handlowi konkurencji dosłownie "wciskają się" w rynek. Ma to duże i bezpośrednie przełożenie na nasze marże. Podobnie sytuacja wygląda, jeśli chodzi o eksport. Bardzo silna konkurencja panuje na rynkach wschodnich.

Eksport jest dla Was opłacalny przy aktualnych kursach walut?

Reklama
Reklama

Widać po wynikach, że z tą opłacalnością nie jest najlepiej. Ale gdybyśmy wzięli pod uwagę poszczególne wyroby czy kraje, do których je wysyłamy, to sytuacja wygląda inaczej. W przypadku niektórych grup asortymentowych bądź rynków sprzedaży potrafimy wypracowywać dodatnie marże również w eksporcie. Ale, oczywiście, zdecydowanie wolelibyśmy, żeby euro było droższe.

Na razie mówił Pan o czynnikach zewnętrznych...

Zaliczyłbym do nich jeszcze skurczenie się rynku wykładzinowego w kraju. I to wyraźne. Na dodatek pojawiły się - już po akcesji Polski do Unii - problemy logistyczno-celne w handlu ze Wschodem.

...a czynniki wewnętrzne?

Mogę powiedzieć tylko tyle: chodzi o politykę finansową przedsiębiorstwa. Pewne kwestie bardziej były dopasowane do lat tłustych niż chudych - najogólniej rzecz ujmując.

Poprzedni zarząd zakładał, że rozwój Lenteksu będzie się odbywać między innymi przez przejęcia i fuzje, nie tylko naCzy ten pomysł został odłożony na półkę, czy też będzie realizowany? Rozumiem, że teraz priorytetem jest poprawa wyników, ale co później?

Reklama
Reklama

Tak, poprawa wyników to priorytet. Zanim zaczniemy przejmować firmy na rynku krajowym lub europejskim - jeśli w ogóle będziemy to robić i będziemy mieć takie plany - musimy najpierw uporządkować sytuację w spółce. Myślę o ograniczeniu kosztów, kontynuacji restrukturyzacji, która trwa już od jakiegoś czasu. Po drugie, bardzo istotne jest dla nas przebudowanie i reorganizacja sił sprzedaży. Ten proces też się rozpoczął. Kolejnym krokiem będzie przeanalizowanie marż na poszczególnych produktach i osiąganych w relacjach z poszczególnymi klientami w celu wypracowania spójnej, sensownej polityki handlowej. Potem chcielibyśmy, żeby przyjęta została strategia, nad którą - jak mówiłem - pracujemy. Jeżeli w efekcie tych wszystkich działań stwierdzimy, że przejęcia mają sens z naszego punktu widzenia, będziemy je realizować. Wtedy dopiero będzie czas na myślenie o akwizycjach.

Jakich działań restrukturyzacyjnych możemy się spodziewać w najbliższym czasie?

Podjęliśmy wiele kroków naprawczych, które powinny już w tym roku pozytywnie wpłynąć na wyniki. Myślę o zmniejszeniu kosztów ogólnego zarządu, w tym redukcji zatrudnienia, która już się w spółce rozpoczęła. To nie są, oczywiście, procesy łatwe. Przeciwnie. Tym bardziej że nie jest tak, że Lentex cierpi na jakiś gigantyczny przerost zatrudnienia. Ale przyglądamy się każdemu stanowisku pracy i liczymy, że jeszcze jakieś wymierne oszczędności da się w tym zakresie osiągnąć. Ponadto dążymy do ograniczenia korzystania z usług obcych. Duży nacisk kładziemy aktualnie na prześwietlenie wszystkich procesów, jakie w spółce zachodzą, pod kątem wykorzystania własnych sił i zasobów.

Informowaliśmy już inwestorów, mam na myśli decyzje ostatniego WZA, że chcemy sprzedać część nieruchomości. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jakie ceny uzyskamy. Ale nie będą to kwoty rozpalające wyobraźnię.

Jaki, w przypadku przychodów ze sprzedaży nieruchomości, rząd wielkości ma Pan na myśli?

Reklama
Reklama

Jeżeli wziąć pod uwagę nieruchomości, o których była mowa na ostatnim NWZA, to w grę wchodzi kwota na poziomie 2-2,5 mln zł. Chodzi przy tym o przychody, a nie zysk z transakcji. Najważniejsza z finansowego punktu widzenia jest sprzedaż biurowca w Lublińcu. Oczywiście, może się okazać - kiedy już przyjmiemy nową strategię - że spółka może się pozbyć jakichś dodatkowych nieruchomości, hal czy innych obiektów. Wtedy wpływy z tego tytułu wzrosną.

Realizowana fuzja z pabianickimi Tkaninami też ma na celu oszczędności?

Jak najbardziej.

Na jakie więc oszczędności, biorąc pod uwagę wszystkie działania, Lentex liczy?

W tym roku powinno to być około 4 mln zł, a w przyszłym będzie to być może około 6 mln zł.

Reklama
Reklama

W 2004 roku zarząd spółki twierdził, że fundamentalnie uzasadnione byłyby jej notowania na poziomie nawet 40 zł. A Pana zdaniem, biorąc pod uwagę fundamenty, kurs jest zbyt niski, czy zbyt wysoki (wczoraj nie zmienił się i wyniósł 14,85 zł)?

Oczywiście, że zbyt niski.

Nawet w kontekście wyników za 2005 rok, które nie będą, jak Pan powiedział, satysfakcjonujące?

Ja mówię o perspektywie dalszej niż publikacja raportu za ostatni kwartał. Oczywiście, po drodze notowania mogą rosnąć bądź spadać. Ale jeśli chodzi o dłuższą perspektywę, podtrzymuję swoją ocenę.

Ale tezy, że notowania powinny i mogą się znaleźć w okolicach 40 zł, nie będzie Pan bronić?

Reklama
Reklama

Trudno powiedzieć w tej chwili, jaka wycena jest adekwatna. Wiem jedno: na pewno Lentex zasługuje na znacznie wyższą wycenę niż aktualna.

Podobnie jak Lentex w branży wykładzin i włóknin działa giełdowa Novita. A właściwie działała, bo zrezygnowała z produkcji wykładzin, koncentrując się na włókninach. Czy to jest, Pana zdaniem, właściwa decyzja? Czy bierzecie pod uwagę pójście tym śladem?

Myślę, że w przypadku Novity decyzja o zaprzestaniu prodWydaje mi się, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest dla niej rozwijanie biznesu włókninowego. Czy my rozważamy podążanie tym śladem? Na pewno nie zrezygnujemy z włóknin, bo zapewniają zbyt istotną część naszych przychodów i są perspektywicznym segmentem.

A z wykładzin? Novita przecież zrezygnowała z produkcji wykładzin, nie włóknin.

Ale innych wykładzin niż nasze (pokrycia - wykładziny tuftingowe). Nie miała tak ugruntowanej pozycji, jaką posiada Lentex, który, przypomnę, ma prawie 40-proc. udział w krajowym rynku wykładzin. Być może nowa strategia Lenteksu będzie preferować któryś z naszych dwóch biznesów, ale jakakolwiek by ona była - dziś nie widzę możliwości zrezygnowania z produkcji czy też łatwego oddania pola w sektorze wykładzin. Prawdopodobnie przyjmiemy wariant, który założy konsekwentne wzmacnianie jednej części biznesowej.

Pamięta Pan zapewne dawne spekulacje o konsolidacji obu firm. Toczyły się nawet rozmowy w tej sprawie. Może przekształcenia dotyczące profilu działalności Novity znów zbliżą Was do rozmów o fuzji? Kiedy, Pana zdaniem, przyjdzie na nie pora?

Patrzymy bardzo uważnie na konkurencję, na wszelkie jej działania. W biznesie wszystko jest kwestią ceny. Jeśli oferta jest interesująca, wszelkie scenariusze warto przecież rozważyć, zwłaszcza gdyby się wpisywały w nasze plany dalszego rozwoju. Novita to poważny krajowy gracz. Ale przecież nie jedyny; jest więcej takich graczy poza rynkiem publicznym. Na razie o żadnych konkretach nie ma jednak mowy.

Czego możemy się spodziewać po szykowanej aktualnie przez zarząd i wspominanej przez Pana strategii Lenteksu? Teraz, jeśli dobrze zrozumiałem, akcent jest położony na restrukturyzację firmy, obniżkę kosztów, sprzedaż zbędnego majątku...

Tak, to jest to, co musi być zrobione w pierwszej kolejności. Natomiast strategia ma odpowiedzieć na pytanie o kierunki rozwoju, i to nie w bliskiej perspektywie, ale kilkuletniej, co najmniej pięcioletniej. Chodzi o to, by strategia wskazywała na jakiś poważny pomysł na Lentex. Nie możemy dreptać w miejscu, wypracowując przychody na poziomie 180 czy nawet 200 mln zł rocznie. Jeżeli Lentex ma być spółką rozwijającą się i dającą satysfakcję akcjonariuszom, musi zmienić filozofię działania. A my jako zarząd musimy tę spółkę popchnąć do przodu. W takim właśnie kierunku idzie myślenie zarządu.

A konkrety?

Przyjdzie na nie pora za jakiś czas, kiedy prace nad strategią się zakończą i zostanie ona zaakceptowana przez radę nadzorczą. Być może będzie to przełom marca i kwietnia.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama