Reklama

Stopy będą spadać

Z Katarzyną Zajdel-Kurowską, główną ekonomistką Banku Handlowego, rozmawia Łukasz Wilkowicz

Publikacja: 16.01.2006 08:45

Co było najtrudniej prognozować w 2005 r.?

Najwięcej kłopotów sprawiają i nam, i innym analitykom prognozy deficytu na rachunku obrotów bieżących i bilansu handlowego. To w tej chwili niezbyt istotna zmienna z punktu widzenia rynków finansowych, bo deficyt jest niski. Inaczej było kilka lat temu, gdy było to ponad 8% PKB.

A co z inflacją?

Bieżące prognozy - najbliższych publikowanych danych - nie sprawiają wielkich kłopotów. Mimo to bardzo trudno było przewidywać inflację na początku ub.r., m.in. ze względu na przyjęcie przez GUS metodologii Eurostatu. No i przy prognozach o kilkumiesięcznym horyzoncie zupełną niespodzianką był gwałtowny spadek inflacji w końcu ub.r. Przez to zresztą zmieniły się już nasze prognozy na cały 2006 r. Sytuacja diametralnie się zmieniła dosłownie w kilka tygodni. Byłam bardzo zaskoczona tym, co się działo w ostatnim kwartale. Zakazem eksportu mięsa do Rosji i spadkiem cen mięsa aż w takiej skali. Z tym się wiązał spadek cen żywności w okresie, w którym żywność zwykle nie tanieje. A efektem był duży spadek inflacji - zupełnie nie do przewidzenia jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Do tego dochodzi bardzo mocny złoty. Teraz trudno więc upierać się przy tym, że stopy procentowe powinny zostać na tym samym poziomie. Jeszcze w grudniu tak uważaliśmy - że w 2006 r. nie będzie żadnych zmian stóp. Uznawaliśmy, że miejsce na cięcia wyczerpało się, bo z jednej strony będzie poprawa koniunktury, a z drugiej - inflacja pozostanie w granicach celu inflacyjnego.

Jakie są w tej chwili Wasze prognozy inflacji i stóp?

Reklama
Reklama

Teraz uważamy, że inflacja prawie przez cały rok będzie poniżej dolnej granicy celu, czyli poniżej 1,5%. Prognozy wzrostu gospodarczego nie zmieniliśmy. Cały czas spodziewamy się, że to będzie 4,2%. Bardzo dobra ścieżka produkcji przemysłowej nie miała wpływu na nasze przewidywania. Ona tylko wzmacnia nasze oczekiwania - ewentualnie wzrost może być lepszy, niż się teraz spodziewamy, ale gorzej na pewno nie będzie. Najważniejszym wyznacznikiem będzie jednak wzrost inwestycji. Co do handlu zagranicznego - w ogóle się nie martwię. Owszem, złoty jest mocny. Ale jego wpływ na eksport jest...

...średni.

Nawet mniej niż średni. Mimo że prognoza wzrostu nie zmieniła się, to ścieżka inflacji jest już zupełnie inna. W efekcie chociaż główne banki centralne są w fazie zacieśniania polityki pieniężnej, to my będziemy w "antyfazie" - u nas stopy będą spadać.

Jak obniżki odbierze rynek?

Od komunikatów rady zależy, czy pierwsze cięcie zostanie potraktowane jako zapowiedź nowego cyklu cięć czy jako dostosowanie do niższej ścieżki inflacji. Jeśli zrealizuje się pierwszy scenariusz, to rynek "zgrzeje się" jeszcze raz, wszyscy znów zaczną kupować polskie papiery skarbowe, wzmacniając trend aprecjacyjny złotego.

O ile spadną stopy?

Reklama
Reklama

Założyliśmy jedną obniżkę w styczniu, a drugą w lutym. W sumie będzie to 50 punktów bazowych.

Jak będzie się zachowywać złoty w tym roku?

To najczęściej zadawane pytanie, a jednocześnie najtrudniejsze. W przypadku kursu odpowiedzi jest tyle, ilu uczestników rynku. Czynniki fundamentalne będą wspierać złotego. Problemem może być realizacja tegorocznego budżetu. No i jesienne wybory samorządowe, które będą sprzyjały pojawianiu się "ciekawych" propozycji, negatywnych z punktu widzenia finansów publicznych. Wtedy spodziewałabym się spadku złotego nawet do poziomu 4,1 PLN/EUR. Jeśli coś mogłoby osłabiać walutę, to również zmiana nastroju inwestorów na rynkach wschodzących.

Czy w końcu roku za euro zapłacimy więcej, czy mniej niż 4 złote?

Myślę, że w okolicach 3,9 PLN/EUR. Przewidywany przez nas średni kurs również jest poniżej 4 zł. W średnim horyzoncie powinniśmy się przyzwyczaić do tego, że złoty będzie pozostawać mocny. Rynki uodporniły się nawet na mocne zawirowania polityczne.

Wszyscy analitycy spodziewają się poprawy konsumpcji w tym roku. Dlaczego? Na to ma wpływ wiele elementów. Jest waloryzacja rent i emerytur, jest "becikowe". Pojawi się też wpływ wzrostu świadczeń dla rolników oraz dopłat bezpośrednich. Zakładamy również, że wiele osób, które wyjechały do innych państw UE w poszukiwaniu pracy, może wrócić z zarobionymi pieniędzmi albo przynajmniej zwiększać ich transfery do Polski.

Reklama
Reklama

Jaka jest przewidywana przez Was skala tych transferów?

W skali całej gospodarki może nie jest to znacząca kwota, ale jednak chodzi o kilkanaście miliardów złotych. Więcej niż becikowe czy dopłaty bezpośrednie. Ciekawe, że jak dotąd te transfery po wejściu Polski do UE znacząco się zwiększyły. Może ci, którzy wyjechali, na razie po prostu się dorabiają, a przysyłać pieniądze do kraju będą nieco później.

Czy wzrostowi konsumpcji będą sprzyjać również niskie stopy procentowe?

Tak, ale warto zwrócić uwagę na inny czynnik. Ci, którzy zaciągnęli kredyty walutowe, tylko zacierają ręce. Dzięki mocnemu złotemu spłacają mniejsze raty niż np. dwa lata temu. To oznacza, że ich dochód do dyspozycji jest większy i to będzie się przyczyniało do wzrostu konsumpcji. Może się wydawać, że to błaha sprawa, ale dla wielu gospodarstw domowych to jest istotne. Pozwala np. kupić taniejący sprzęt AGD, meble czy inne artykuły.

Wzrost inwestycji przekroczy 10%?

Reklama
Reklama

Rozważania o inwestycjach to właściwie sufitologia. Wszyscy o nich mówią, a tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego nie ma wzrostu. W firmach poczyniono pewien minimalny postęp. Pod koniec ub.r. zaobserwowaliśmy wzrost popytu na kredyty infrastrukturalne ze strony dużych firm. Wiązałabym to z unijnymi projektami. Natomiast jest pytanie, dlaczego mniejsze firmy w ogóle nie garną się do zaciągania kredytów? Wydaje mi się, że przyczyny są zarówno po stronie podaży, jak i popytu na kredyt. Pamiętajmy też, że projekty inwestycyjne mają długoterminowy charakter. To może oznaczać, że spektakularny wzrost inwestycji zobaczymy na przykład za rok, dwa lata, ale niekoniecznie już w tym roku.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama