Co było najtrudniej prognozować w 2005 r.?
Najwięcej kłopotów sprawiają i nam, i innym analitykom prognozy deficytu na rachunku obrotów bieżących i bilansu handlowego. To w tej chwili niezbyt istotna zmienna z punktu widzenia rynków finansowych, bo deficyt jest niski. Inaczej było kilka lat temu, gdy było to ponad 8% PKB.
A co z inflacją?
Bieżące prognozy - najbliższych publikowanych danych - nie sprawiają wielkich kłopotów. Mimo to bardzo trudno było przewidywać inflację na początku ub.r., m.in. ze względu na przyjęcie przez GUS metodologii Eurostatu. No i przy prognozach o kilkumiesięcznym horyzoncie zupełną niespodzianką był gwałtowny spadek inflacji w końcu ub.r. Przez to zresztą zmieniły się już nasze prognozy na cały 2006 r. Sytuacja diametralnie się zmieniła dosłownie w kilka tygodni. Byłam bardzo zaskoczona tym, co się działo w ostatnim kwartale. Zakazem eksportu mięsa do Rosji i spadkiem cen mięsa aż w takiej skali. Z tym się wiązał spadek cen żywności w okresie, w którym żywność zwykle nie tanieje. A efektem był duży spadek inflacji - zupełnie nie do przewidzenia jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Do tego dochodzi bardzo mocny złoty. Teraz trudno więc upierać się przy tym, że stopy procentowe powinny zostać na tym samym poziomie. Jeszcze w grudniu tak uważaliśmy - że w 2006 r. nie będzie żadnych zmian stóp. Uznawaliśmy, że miejsce na cięcia wyczerpało się, bo z jednej strony będzie poprawa koniunktury, a z drugiej - inflacja pozostanie w granicach celu inflacyjnego.
Jakie są w tej chwili Wasze prognozy inflacji i stóp?