Wczoraj o 3,6% poszedł w górę kurs Lotosu, podczas gdy PKN Orlen nie tylko nie podrożał, ale nawet potaniał o 1,2%. Podczas gdy Lotos notowany jest najwyżej w historii (wczoraj kosztował 51,6 zł), to walory Orlenu są wyceniane blisko 8% poniżej tegorocznego maksimum z 9 stycznia (69,3 zł). Przewaga Lotosu widoczna jest już zresztą od dłuższego czasu - od początku sierpnia jego notowania podskoczyły prawie o dwie trzecie, podczas gdy Orlen podrożał o 17%. Lotos wypada także znacznie lepiej niż węgierski MOL, którego kurs (315,5 zł) wciąż znajduje się bliżej październikowego minimum (294 zł) niż wrześniowego maksimum (389 zł).
Lotos bardziej wrażliwy
na zmiany cen
Jakie czynniki decydują o szybszym wzroście notowań Lotosu? Jednym z argumentów może być niższa wycena na tle konkurentów. Wskaźnik Cena/Zysk dla Lotosu wynosi około 8 i jest niższy niż C/Z Orlenu (9,2) i MOL-a (8,4). Flawiusz Pawluk, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK, wskazuje też na inne czynniki. - Zyski i kurs Lotosu są bardziej wrażliwe na zmiany cen ropy naftowej, a nie tylko na zmiany poziomu marż rafineryjnych - tłumaczy F. Pawluk. Dzieje się tak, gdyż Lotos - w przeciwieństwie do Orlenu - ma spółkę wydobywczą Petrobaltic. Bezpośrednio korzysta ona na wzroście cen ropy, podczas gdy firmy przetwórcze powiększają zyski dopiero, gdy rośnie różnica między ceną sprzedawanych przez nie produktów ropopochodnych a ceną samej ropy.
F. Pawluk wskazuje też na zmianę sposobu księgowania zapasów przez Orlen. Od początku roku koncern stosuje metodę LIFO (Last In, First Out), która zakłada, że pozycje zapasów nabytych jako ostatnie są sprzedawane w pierwszej kolejności, czyli pozycje pozostające w zapasach na koniec okresu są pozycjami nabytymi najwcześniej. Jak tłumaczy F. Pawluk, metoda LIFO sprawia, że zyski księgowane przez Orlen będą niższe, niż wynikałoby to ze wzrostu cen ropy. Z drugiej strony, z tego samego powodu akcje Orlenu mogą okazać się bardziej stabilną inwestycją w porównaniu z Lotosem, gdy notowania ropy zaczną spadać.