W przeprowadzonej wśród analityków i zarządzających przed poprzednim weekendem ankiecie dużą przewagę, i to w dość istotny sposób, uzyskała grupa "niedźwiedzi". Znaczna większość obstawiała spadek WIG20 w tym tygodniu. Skala tej przewagi widoczna była po skokowym spadku wartości wskaźnika Wigometr. Takie sytuacje nie zdarzają się często i zwykle są dość dobrą okazją do zarobku dla grających przeciw rynkowym nastrojom. W tym tygodniu było inaczej. Okazało się, że ankietowani mieli rację. Stało się to za sprawą jednej sesji, a właściwie notowań jednej spółki na jednej sesji.
Miedziowy wstrząs
Mowa oczywiście o wtorkowym spadku ceny akcji kombinatu miedziowego KGHM o ponad 13%. Taka duża przecena odbiła się echem na całym rynku i pewnie jeszcze skutki tego wydarzenia będziemy obserwować w ciągu najbliższych dni. Wspominani wyżej analitycy mogą czuć się szczęściarzami, bo gdyby nie wiadomości z KGHM, to tydzień zapewne skończyłby się dla indeksu znacznie lepiej.
Powodem tak silnego tąpnięcia na papierach lubińskiego kombinatu była publikacja zatwierdzonego przez radę nadzorczą budżetu na 2006 rok. Liczby tam zawarte zdecydowanie nie przypadły inwestorom do gustu. W tym roku, według wspomnianego budżetu, przychody wyniosą 8,17 mld zł, a zysk 1,84 mld zł. To zaskoczenie, bo według ostatnich prognoz 2005 rok miał się zakończyć przychodami na poziomie 7,5 mld zł i zyskiem 2,08 mld zł. Wygląda na to, że w tym roku, nawet mimo planowanych wyższych przychodów, KGHM nie poprawi wyniku. Oczywistym wnioskiem jest, że rosną koszty. Faktycznie, okazuje się, że w tym roku koszty produkcji tony miedzi mają wzrosnąć o 16%. Rynek od razu zaczął zgadywać, jaki w tym wzroście jest udział kosztów osobowych, czyli po prostu wzrostu płac. Wiadomo, że KGHM jest "obciążony" silnymi związkami zawodowymi, które tylko czekają na dobre wyniki, by wyciągnąć od zarządu pieniądze. Szybko jednak okazało się, że w budżecie nie zaplanowano jakichś nadzwyczajnych podwyżek płac poza umówionymi wcześniej, (inflacja +1%).
Wyższe koszty