Minister skarbu państwa Wojciech Jasiński poinformował wczoraj posłów z sejmowej Komisji Skarbu Państwa, iż spotkał się z prezesami największych spółek, w których państwo ma udziały. - Złożyłem propozycje wysokości dywidend i żaden z prezesów nie czuł się nimi zawiedziony - powiedział minister skarbu. Jego zdaniem, nie ma powodu, by spółka w dobrej kondycji nie wypłacała dywidendy. - Budżet ma wydatki i na ich realizacje potrzebuje pieniędzy - powiedział minister. Odpowiedział w ten sposób na pytanie jednego z posłów, który stwierdził, że MSP, chcąc wysokich wypłat z zysku, blokuje plany inwestycyjne państwowych spółek. - Dochodzą do mnie sygnały, że firmy wstrzymują się z jakimikolwiek inwestycjami nie wiedząc, czy będą miały na nie środki - powiedział poseł Ryszard Zbrzyzny z SLD. W obronę ministra skarbu wzięła przewodnicząca komisji - Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Minister skarbu jest właścicielem, tak jak każdy inny właściciel i nie można odmawiać mu prawa do czerpania dochodów z tego tytułu - powiedziała posłanka PO.

Nie udało się nam wczoraj dowiedzieć, jak dużych kwot zażądał resort skarbu. W niektórych przypadkach nie ma jeszcze wstępnych propozycji wysokości dywidendy. Wyniki PGNiG, na przykład, są jeszcze w trakcie audytu i nieznany jest jeszcze poziom jej zysków. Z kolei Grupa PZU jest przygotowana na wszelkie propozycje ze strony właściciela. - Gdyby Skarb Państwa zażądał od nas wyższej dywidendy, będziemy w stanie ją wypłacić - powiedział nam Tomasz Fill, rzecznik PZU. Wcześniej prezes firmy - Cezary Stypułkowski - zadeklarował, że grupa PZU na dywidendę przeznaczy ok. 1,3-1,4 mld zł. Z tego tytułu Skarb Państwa może dostać ok. 700 mln zł. Przedstawiciele firmy deklarują jednak, że nadwyżka kapitału w Grupie PZU wynosi aż 3-4 mld zł. Tyle teoretycznie PZU mogłoby przeznaczyć na dywidendę.