Analiza techniczna daje szansę na wzrost przynajmniej do 20 zł. Wynika to z formacji odwróconej głowy z ramionami, jaka powstała na wykresie. W styczniu kurs wybił się z niej na poziomie ok. 14,8 zł. Odległość między wrześniowym dołkiem (czyli głową) a linią szyi wynosiła ok. 5,3 zł. Tyle przynajmniej powinien wynieść wzrost od wspomnianej wartości 14,8 zł. Poziom docelowy to zatem 20,1 zł.
Czy jest szansa na trwalszą zwyżkę i powrót do szczytu z lipca 2004 r. (33 zł)? To zależy od tego, na ile sprawdzą się optymistyczne prognozy spółki dotyczące tegorocznego zysku. Zgodnie z nimi, zysk na akcję ma wynieść 2,11 zł. Przy obecnym kursie wskaźnik C/Z uwzględniający prognozy wyniósłby zatem 9. Dla porównania, u wspomnianego szczytu w lipcu 2004 r. C/Z (uwzględniający faktyczne zyski a nie prognozy) przekraczał 22. To sugeruje, że jest jeszcze miejsce na zwyżkę. Gorzej, jeśli sprawdzi się mniej optymistyczna prognoza BDM PKO BP. W tej sytuacji przewidywany zysk na akcję wynosi zaledwie 0,73 zł, co daje C/Z (przy obecnym kursie) na poziomie aż 26,1. To oznaczałoby, że akcje są już za drogie. Jak widać, zarząd spółki przedstawiając ambitne prognozy zaciąga u akcjonariuszy kredyt zaufania.