Po bardzo długim okresie spekulacji na temat połączenia rozpoczęła się wreszcie konsolidacja Vistuli i Wólczanki. Jak twierdziły zarządy obu spółek, to ostatni moment na taką decyzję. Działalność firm stawała się coraz bardziej konkurencyjna, a koszty połączenia wyższe. Doceniamy więc odwagę, choć nie znamy jeszcze warunków połączenia, a na efekty akcjonariusze będą musieli poczekać.

O możliwej fuzji spółek odzieżowych po raz pierwszy mówiło się już blisko 10 lat temu. Do Vistuli i Wólczanki dopasowywany był jeszcze Próchnik. Ich działalność była wówczas znacznie bardziej monokulturowa. Vistula specjalizowała się w produkcji garniturów, spodni i marynarek. Wólczanka to znany na cały kraj producent koszul. Próchnik słynął z płaszczy. Komplementarność tych wyrobów była ewidentna. Mimo licznych spekulacji i prób zacieśniania współpracy (m.in. wspólny sklep Vistuli i Wólczanki w Kaliningradzie) do połączenia nie doszło. Tak jak i około dwa lata temu, kiedy istotne pakiety akcji producenta koszul i garniturów znalazły się w gestii PZU.