PEP jest obecnie wyceniany najdrożej w swojej giełdowej historii. Akcje kosztują 14,95 zł. Imponujące były też wtorkowe obroty, które przekroczyły 6 mln zł. Co mogło spowodować takie zainteresowanie walorami firmy?
Przed sesją spółka poinformowała, że 5-proc. próg w kapitale przekroczył kolejny inwestor: Generali Otwarty Fundusz Emerytalny. To nie jedyna instytucja finansowa, która jest w akcjonariacie warszawskiej firmy. Ponad 6 proc. papierów ma PZU Asset Management, a 8 proc. jest własnością Alico (spółki zależnej AIG).
Firma poinformowała nieco wcześniej o wynikach za I kwartał 2006 r. Zysk netto wyniósł 5,5 mln zł, przychody przekroczyły 18,1 mln zł. Rok temu było to odpowiednio 5,3 mln zł i 19,1 mln zł. W raporcie finansowym spółka ujawniła także, że na dywidendę przeznaczy 0,5 zł na akcję. Zakomunikowała również, że wartość dywidendy wypłaconej z zysku osiągniętego w kolejnych latach powinna być większa od tegorocznej o co najmniej 10 proc. - W spółce wszystko idzie zgodnie z planem. Realizujemy prognozę i uruchamiamy nowe projekty, jesteśmy przewidywalni, a nasze akcje rosną już od jakiegoś czasu. Nie chcę natomiast spekulować, skąd taka spektakularna zwyżka - twierdzi Michał Kozłowski, wiceprezes PEP.
Najprawdopodobniej inwestorów zelektryzowała jednak inna informacja. Warunkowo do rady nadzorczej PEP został powołany Krzysztof Sędzikowski, obecny prezes Boryszewa i Impexmetalu. Wśród giełdowych graczy od razu pojawiły się spekulacje, że może to oznaczać, iż PEP-em jest zainteresowany Roman Karkosik - właściciel firm, którymi kieruje Krzysztof Sędzikowski. Warto dodać, że prezes Boryszewa zacznie pełnić funkcję członka rady nadzorczej PEP dopiero wtedy, gdy wygaśnie mandat jednemu z obecnych nadzorców PEP-u. We wtorek i w środę nie udało nam się uzyskać komentarza od Krzysztofa Sędzikowskiego.